Ewangelia na Niedzielę

05.07.2026 – XIV Niedziela zwykła
Mt  11,25-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Domem Ewangelii jest serce, nie głowa. Uczeni, intelektualiści, zacni rabini zawsze narażeni byli na pokusę pychy i wyniosłości. Prostota i szczerość serca, to cechy pozwalające żyć życiem dziecka Bożego, a nie zawsze jest to zbieżne z posiadaniem wielkiej wiedzy. Zawiłe tajemnice Boże, jak choćby prawda o Trójcy Świętej, również potrzebują uniżenia i prostoty, aby zostały przyjęte i z wiarą uznane. Jezus Chrystus przybył do Jerozolimy na osiołku, jako Król sprawiedliwy i zwycięski (Za 9,9) – ten znak cichego i pokornego zwierzęcia łączy się z uporem cierpliwości i niczym nie zagrażającej wierności. Ten znak wskazuje na styl życia. Dziś Jezus Chrystus zaprasza nas do podjęcia drogi pokory, prostoty, bo na tej drodze można żyć tajemnicą królestwa mesjańskiego. On tak żył, dlatego zanosi uwielbienie do Boga, który ludziom szczerego serca objawia tajemnicę swej istoty.

Bóg Trójjedyny okazuje swą zbawczą troskę o człowieka kolejno wkraczając w etapy zbawienia: Ojciec stwarza i podtrzymuje świat w istnieniu przygotowując go na przyjście Syna, który przez śmierć i zmartwychwstanie zbawia ten sam świat i każdego człowieka. Duch Święty czuwa nad całym tym procesem jako Dokonawca, który w nas mieszka i uświęca nasze życie (por. Rz 8,9). To Duch Święty przedłuża misję Jezusa jako Króla w naszej rzeczywistości Kościoła, sprawiając, że w nas ciągle jest obecny Jezus Chrystus, który stał się dla nas mocą, mądrością i uświęceniem (1 Kor 1,26.30).

Dlaczego trzeba stać się maluczkim, aby tym żyć? Greckie słowo użyte w tekście (nepios) oznacza małoletniego, co zostało przetłumaczone jako „prostaczek” – czyli ten, kto stale się uczy, kto z sercem otwartym przyjmuje prawdę objawioną. Tak wielu ludzi posiada doskonałą wiedzę na tematy chrześcijaństwa, Biblii, chlubią się też tytułami naukowymi, ale nie mają wiary potrzebnej, by uznać się dzieckiem Boga, chcą zasłużyć na zbawienie własnym wysiłkiem. To typ człowieka, starającego się „pomóc Panu Bogu” w zbawianiu tego świata. Łączy się to często z pogardą wobec tych maluczkich, którzy niestrudzenie i wiernie pokładają ufność w łasce Bożej. Jezus nie pochwala niewiedzy oraz ignorancji, ale zaprasza do tego, by domem Ewangelii stało się serce, nie głowa. Otworzyć się na Boga, napełnić się Bogiem może ten, kto uwalnia się od siebie samego, a przeżywa ubóstwo wypełnione po brzegi. Poszukiwanie Boga kończy się tam, gdzie spotykamy się z Jezusem Chrystusem, w Nim bowiem odbija się Bóg. A Jego jarzmo jest słodkie.

Jarzmo przykazań dla wyznawców judaizmu było ciężarem, jarzmo Jezusa staje się słodkie i lekkie, gdyż On sam je niesie. Jezus nie nakładał na uczniów tego, czego sam nie niósł. Czynił to, do czego wzywał słowami. Jarzmo Jezusa polega na miłości bliźniego, nie na ascetycznych praktykach i pokucie. Jezus przemawiał do ludzi, którzy rozpaczliwie szukali Boga, którzy za wszelką cenę chcieli być pobożni, którzy podejmowali niemożliwe do wykonywania zadania, a potem popadali w stan odrętwienia i rozpaczy, gdy nie dało się tego zrealizować.

Jezus mówi: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni”. Zaprasza tych, którzy wyczerpali siły w poszukiwaniu prawdy. Religia żydowska polegała na niekończącym się wypełnianiu nakazów i przepisów. Pod adresem faryzeuszy, tworzących te przepisy, Jezus kierował słowa: „Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą” (Mt 23,4). Nie chcieli dźwigać jarzma przykazań. Jezus używa tego określenia, by nadać mu nowe znaczenie.

Jego jarzmo jest „dobrze przymierzone”. W Palestynie jarzmo dla wołu robiono z drewna. Najpierw dokonywano przymiarki, następnie strugano jarzmo, wkładano je na barki wołu i próbowano. Starano się, by takie jarzmo dobrze pasowało do karku, aby nie uwierało zwierzęcia. Istnieje legenda głosząca, że Jezus wykonywał najlepsze w Galilei jarzma dla wołów, jako cieśla. Z całej tej krainy ściągali do Niego ludzie, by kupić te najlepsze jarzma. Jezus mówi więc: „Moje jarzmo jest doskonale przymierzone”. Co chce przez to powiedzieć? Życie, które ci oferuję, nie jest brzemieniem ciężkim. Zadania i obowiązki dostosowuję do twych możliwości. Cokolwiek Bóg na nas zsyła, jest zawsze dostosowane do naszych potrzeb i do naszych możliwości. Bóg ma dla każdego z nas zadanie, przymierzone do naszych sił. To zadanie nałożone jest na nas z miłością, a miłość sprawia, że największy ciężar staje się lekkim. Wszyscy mamy miłować Boga i bliźnich, wtedy brzemię to staje się lekkie.

Dlatego dziś złóż swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma (Ps 55,23), On Cię pokrzepi, bo zna twoje serce i twoje codzienne troski.

s. Kinga Walkowiak
„Koinonia św. Pawła”
 

Zachęcamy do wspólnej z nami modlitwy Liturgii Godzin (jutrznia i nieszpory) za pośrednictwem naszej strony internetowej (zakładka:

„Aby modlić się razem z nami”).

ZOBACZ TAKŻE:

Kursy i Rekolekcje
Aktualności
Przejdź do treści