Aktualności

„Błogosławieni czyniący pokój…

 

…albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9)

 

„Jeśli będziesz wprowadzał pokój – mówi Pan – będziesz ukoronowany darem przybrania za syna. Wydaje mi się, że dzieło, za które obiecano tak wielką nagrodę, samo jest darem. Co jest dla ludzi milsze spośród rzeczy, których pragną używać od życia w pokoju? Cokolwiek byś wymienił jako przyjemne, by być przyjemnym, musi być przeżywane w czasie pokoju. Albowiem gdyby ktoś miał wszystko, co uważa się za cenne: bogactwo, zdrowie, żonę, synów, dom, rodziców, sługi, przyjaciół, ziemię i morze, które podnosi wartość jego posiadłości, ogrody, polowania, kąpiele, ćwiczenia, szkoły, ustronne miejsca młodzieńczej rozrywki i wszystko, co wymyślono dla przyjemności, a oprócz tego widowiska, pieśni i inne rzeczy przynoszące radość żyjącemu w zbytku; jeśli zatem miałby to, a brakowałoby mu daru pokoju, jaki miałby pożytek z tych rzeczy, gdyby wojna uniemożliwiła mu cieszenie się nimi? Przeto pokój sam w sobie przynosi radość tym, którzy go zażywają, a jednocześnie czyni miłymi pozostałe cenne rzeczy. (…)

Ponieważ pokój jest największą radością, więc Pan chce, by każdy miał go nie tylko dla siebie, lecz by z nadmiaru rozdawał i tym, którym go brak. Błogosławieni – mówi – czyniący pokój. Czyniącym pokój jest ten, kto daje go innym, a nikt nie może ofiarować komuś czegoś, czego sam nie ma. Zatem Pan chce, byś najpierw ty sam był pełen dóbr pokoju, abyś potem mógł je przekazywać tym, którzy są ich pozbawieni. Nie trzeba badać tego problemu zbyt głęboko, ponieważ by posiąść dobro, wystarczy nam to, co już zrozumieliśmy. Błogosławieni czyniący pokój. To zdanie w kilku słowach daje lekarstwo na wiele chorób, bo ogólne stwierdzenie obejmuje każdą z nich osobno.

Najpierw zastanówmy się, czym jest pokój. Czym innym, jeśli nie postawą miłości względem bliźniego? Czym jest zatem przeciwieństwo miłości? To nienawiść, gniew, porywczość, zazdrość, mściwość, obłuda, nieszczęścia wojny. Czy widzisz, na jak liczne choroby lekarstwem jest jedno słowo? Albowiem pokój jest przeciwieństwem każdego wymienionego zła i swoją obecnością sprawia jego zagładę. Jak choroba zanika, gdy następuje powrót do zdrowia, a pojawienie się światła unicestwia ciemności, tak gdy nastaje pokój, nikną wszystkie cierpienia, związane z jego przeciwieństwem. Sądzę, że nie ma potrzeby rozpatrywania, jak wielkim jest to dobrem. Sam oceń, jakie jest życie tych, którzy żywią do siebie nawzajem nienawiść i podejrzliwość, nie znoszą wzajemnych spotkań, a wszystko, co należy do tego drugiego, jest dla nich wstrętne: ustom brak głosu, spojrzenie wrogie, uszy nienawidzącego i znienawidzonego głuche na głos tego drugiego. Dla każdego z nich drogie jest to, czego ten drugi nie cierpi i przeciwnie, obce i wrogie jest to, co nieprzyjaciel uważa za miłe. Jak łagodne perfumy wypełniają swoją wonią powietrze wokół siebie, tak Pan chce cię wypełnić nadmiarem łaski pokoju, aby twoje życie było uleczone z wielu chorób. Poznasz dokładniej, jak wielkie jest to dobro, gdy zastanowisz się nad nieszczęściami wywołanymi przez namiętności powstałe w duszy wskutek wrogości. Któż zdoła dobrze opisać uczucie gniewu? Jakież słowa są w stanieu kazać szpetotę tej choroby? (…)

Zazdrość i obłuda sprawiają, że gdy wewnątrz, w głębokości serca ukryta nienawiść płonie niby ogień, na zewnątrz człowiek taki obłudnie przybiera przyjacielski wygląd. Kiedy ukryje się ogień pod plewami, dopóki niszczy to, co ma najbliżej, nie widać jego płomienia, ale spod spodu wydobywa się ostry dym, jeśli jednak powieje wiatr, wówczas powstaje jasny i widoczny płomień. Podobnie jak ogień plewy, tak zazdrość skrycie pożera serce: człowiek ukrywa ją jak chorobę, nie może jednak ukryć jej całkowicie, gorycz nienawiści wydobywa się na zewnątrz jak ostry dym.  (…) Lecz jaki jest powód choroby? Taki, że brat lub kuzyn, lub sąsiad żyje w spokoju duszy i w radości. Oto nowa niesprawiedliwość: narzekać, że nie jest gnębiony bólem ten, czyje powodzenie powoduje ból. Zazdrośnik uważa za niesprawiedliwość nie to, że doświadczył od kogoś czegoś przykrego, ale to, że ktoś inny żyje jak chce, nie doznając krzywdy. Dlaczego cierpisz, nieszczęśniku – mógłbym mu powiedzieć – dlaczego zmarniałeś, patrząc na szczęście twego sąsiada? Na co się uskarżasz? Na to, że ma piękne ciało, dar wymowy, jest wyższy rodem, nosi się z godnością z powodu jakiegoś urzędu, że przypadło mu w udziale wiele dóbr, cieszy się powagą dzięki rozważnym wypowiedziom, wielu wysławia go za dobroczynność, dumni są z niego synowie, cieszy się nim żona, że jest podziwiany za plony? Dlaczego te rzeczy przenikają twoje serce jak ostrze strzały? (…) Po co udajesz przyjaciela przez kłamliwą życzliwość? Dlaczego przyjmujesz pozdrowienia i sam życzysz zdrowia, gdy w duszy skrycie życzysz czegoś złego? Takim był Kain, który złościł się, że Abel cieszył się uznaniem: zazdrość wewnętrznie zachęciła go do zabójstwa, obłuda zaś była katem. Przybrawszy pozór przyjaźni, wyprowadził brata na pole z dala od pomocy rodziców i tak przez zabójstwo pokazał swoją zazdrość. Zatem ten, kto wytępi z życia ludzkiego tę chorobę i łącząc bliźnich prowadzi ludzi przez pokój i życzliwość do miłości i zgody, czy nie czyni dzieła godnego mocy Bożej, gdy usuwa z ludzkiej natury zło, a zamiast niego wprowadza wspólnotę dóbr? Dlatego Pan nazywa czyniącego pokój synem Bożym, ponieważ staje się naśladowcą prawdziwego Syna, który tymi właśnie dobrami obdarza ludzkie życie.

Błogosławieni – zatem – czyniący pokój, ponieważ oni będą nazwani synami Bożymi. Kim oni są? Naśladują Bożą miłość do ludzi, gdy w swoim życiu ukazują to, co jest właściwością Bożego działania. Pan i Dawca wszystkich dóbr całkowicie niszczy to, co nie jest pokrewne dobru i jest dobru obce. Takie działanie nakazuje także tobie: wytępić nienawiść, zakończyć wojnę, zniweczyć zazdrość, zaprzestać walki, usunąć obłudę, stłumić mściwość trawiącą serce, a w ich miejsce wprowadzić to, co zajmuje miejsce wytępionego zła. Jak po ustąpieniu ciemności nastaje światło, tak w miejsce tych nieszczęść rodzi się owoc Ducha: miłość, radość, pokój, życzliwość, łagodność i wszystkie wyliczone przez Apostoła dobra (por Ga 5, 22n). Jak mógłby nie być szczęśliwym zarządca Bożych dóbr, naśladowca Bożego działania, który upodabnia swoją dobroczynność do Bożej hojności? Być może błogosławieństwo nie dotyczy tylko czynienia dobra względem innych. Sądzę, że będzie nosił tytuł czyniącego pokój także ten, kto doprowadza do pokoju walkę duszy i ciała oraz wewnętrzną wojnę natury, kto sprawi, że prawo ciała, które zwalcza prawo umysłu, nie będzie już więcej działać, lecz podległe wyższemu królestwu będzie służyć Bożym przykazaniom (…)”.

Św. Grzegorz z Nyssy, Homilie do błogosławieństw, ŹMT 34, Kraków 2005, s. 84-91.

 

 

 

 

Skip to content