Aktualności

Przebaczenie

 

Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni!
Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. 
Ef 4, 32

 

„Oto jak dobrze i jak miło, że bracia mieszkają w jedności” – tymi słowami św. Augustyn z Hippony nakreślił wizję wspólnoty chrześcijańskiej, dokonując alegorycznej interpretacji Psalmu 132[1]. Idea ta do dziś wyraża pragnienie jedności i miłości braterskiej, które stanowią fundament szczęśliwego życia we wspólnocie. Z doświadczenia naszej ludzkiej egzystencji – nacechowanej słabością i grzechem – płynie jednak bardzo oczywisty wniosek, iż prawdziwa jedność nie jest możliwa bez przebaczenia. Rodziny, wspólnoty nie są w stanie uniknąć konfliktów, ale są zdolne do budowania jedności właśnie za cenę przebaczenia i pojednania. Czym jest przebaczenie? Jak budować jedność poprzez przebaczenie? Jak dokonuje się trudny proces przebaczenia? Spróbujemy odpowiedzieć na powyższe pytania w świetle Słowa Bożego, nauki Kościoła oraz tradycji życia monastycznego.


1. Co oznacza przebaczyć?

Definiując zagadnienie przebaczenia, należy zwrócić uwagę na kilka różnych aspektów. Po pierwsze, przebaczyć oznacza odpuścić, podarować winę, uniewinnić, okazać łaskawość, uwolnić[2]. Po drugie, należy podkreślić, iż przebaczyć nie oznacza zapomnieć. Przebaczenie nie może więc oznaczać zapomnienia wyrządzonej krzywdy. Nie chodzi też o to, by całkowicie zapomnieć o osobie, która dopuściła się zła wobec nas. Tym bardziej, gdy dotyczy to osób, z którymi żyjemy na co dzień. W naszej pamięci zapisuje się zło, które zostało nam uczynione i osoba, która nas skrzywdziła. Dlatego, nawet gdybyśmy bardzo chcieli i starali się, nie możemy zapomnieć, bo jesteśmy ludźmi. Według tradycji judeochrześcijańskiej, tylko Bóg przebacza zapominając[3]. Jak głosi Księga Proroka Micheasza, Bóg lituje się nad nami i wrzuca wszystkie nasze grzechy w głębokości morskie (por. Mi 7, 19). W Liście do Hebrajczyków czytamy natomiast: „(…) uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. (…) Takie jest przymierze, które zawrę z nimi w owych dniach, mówi Pan: dając prawa moje w ich serca, także w umyśle ich wypiszę je. A grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już wspominać nie będę” (Hbr 10, 10.17). W swojej wszechmocy Bóg może uczynić więc to, czego my nie możemy: gdy nam przebacza, wymazuje nasze grzechy, nie widzi ich więcej, nie wspomina ich. Bo przebaczył nam w Jezusie Chrystusie.

Przebaczenie nie oznacza również natychmiastowej negacji zła (zaprzeczenia faktom). Nie można udawać, że nic się nie stało, ani też pragnąć przywrócić za wszelką cenę sytuację poprzedzającą krzywdę. Ten, kto wyrządza zło drugiemu, powinien wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje, słowa, czyny. Podobnie jest w naszej relacji z Bogiem. Często ludzie uważają, że Bóg karze nas za popełnione grzechy. Tymczasem On przebacza nam grzechy, nie wspominając ich więcej, jednak spadają na nas naturalne konsekwencje naszych grzechów, które należy zdecydowanie odróżnić od kary.

Niezwykle ważne w naszych relacjach jest świadomość tego, że przebaczenie nie jest uczuciem, lecz wyborem, decyzją naszej wolnej woli. Nie chodzi bowiem o to, by czekać na moment, kiedy będziemy mieli ochotę wybaczyć. Chodzi o podjęcie decyzji: „Przebaczam, bo Chrystus umarł za moje grzechy i nieustannie obdarza mnie przebaczeniem”. Następnie decyzja ta powinna być podtrzymywana czy też ponawiana. Zwłaszcza wtedy, gdy walczymy z negatywnymi odczuciami, które są konsekwencją zranienia. Z czasem jednak poprzez przebaczenie rana się zabliźnia i chociaż nie potrafimy zapomnieć, obecność osoby, która nas skrzywdziła, nie jest dla nas przykra. Przeciwnie, dzięki łasce Bożej, o którą należy pokornie i wytrwale prosić, nasze serce może otworzyć się na nowo, aby odbudować więź przyjaźni, miłości i braterstwa.

Przebaczyć oznacza także uznać prawdę o tym, że wszyscy jesteśmy grzesznikami skłonnymi do popełniania zła. Jesteśmy chorzy na philautia, egoistyczną miłość własną, która skłania nas do tego, abyśmy myśleli o sobie samych, aby przetrwać i bronić siebie, czasem wręcz atakując innych[4]. Świadomość ta stanowi punkt wyjścia w procesie pojednania. Warto w tym miejscu zauważyć, iż przebaczenie jest czasem rozumiane jako pojednanie. Jednak przebaczenie jest działaniem jednostronnym i nie jest powiedziane, że zawsze spotka się z wzajemnością (przyjęciem), podczas gdy pojednanie, owszem potrzebuje przebaczenia, ale ostatecznie zależy zarówno od skrzywdzonego jak i krzywdziciela, którzy wspólnie decydują o tym, aby się pogodzić[5]. Dlatego dla budowania chrześcijańskiej wspólnoty potrzebne jest przebaczenie wzajemne, którego owocem jest pojednanie.

Nikt nie może zanegować prawdy, iż przebaczenie jest trudne, gdyż zazwyczaj chodzi o naszą dumę. Często nie potrafimy przebaczyć, ponieważ przebaczenie oznacza rezygnację z litości nad samym sobą, rezygnację z pragnienia odwetu, rezygnację z gniewu i z noszenia w sercu urazy. W tym kontekście możemy mówić o różnych stopniach trudności w ramach aktu przebaczenia[6]. Istnieje bowiem duża różnica między wybaczeniem komuś drobnej pomyłki, a wybaczeniem komuś poważnego wykroczenia przeciwko miłości bratniej.

Przebaczenie to najczęściej proces, który ma swoje etapy. Proces ten powinien doprowadzić do zmiany nastawienia, uczuć, intencji oraz postaw (zachowań) tego, kto jest skrzywdzony w stosunku do krzywdziciela. Przede wszystkim chodzi tu o umiejętność zrozumienia i rozeznania w prawdzie – na ile jest to możliwe – doznanej krzywdy. Następnie chodzi o rezygnację z odpłaty „pięknym za nadobne” (zemsty). Wreszcie potrzeba zmienić swoje nastawienie do osoby, która nas skrzywdziła, aż dojdziemy do aktu przebaczenia: aktu wolnego, dokonanego w miłości i pokoju[7]. Wtedy zarówno osoba, której przebaczono, jak i ta, która przebaczyła, może doświadczyć tego, o czym pisał św. Ambroży, że słodkim i dobrym posiłkiem jest miłosierdzie, odpuszczenie grzechów[8].


2. Przebaczenie otrzymane i podarowane – dar budujący jedność

Dobro wspólne, które jako członkowie wspólnoty czy rodziny pragniemy osiągnąć, musi być rozumiane jako dobro „bycia razem”, w myśl cytowanego już fragmentu Ps 132: „Oto jak dobrze i jak miło, że bracia mieszkają w jedności”. Prawdziwa zaś jedność nie jest możliwa bez miłości bratniej, która zdolna jest przebaczać nawet 77 razy – czyli zawsze. Tutaj dochodzimy do istoty aktu przebaczenia, którą jest „dar”[9]. Przebaczyć, jak zostało wspomniane wyżej, oznacza podarować, co więcej, chodzi o to, by podarować całkowicie i bezwarunkowo. Przede wszystkim przebaczenie jest darem Boga: Bóg obdarowując nas przebaczeniem, objawia nam swoje miłosierdzie i swoją wszechmoc. Wiarę w tę prawdę wyrażamy, modląc się w jedności z całym Kościołem: „Boże, Ty przez przebaczenie i litość najpełniej okazujesz swoją wszechmoc, udzielaj nam nieustannie swojej łaski, abyśmy dążąc do obiecanego nam nieba, stali się uczestnikami szczęścia wiecznego”[10]. Objawienie miłosiernej miłości Ojca osiągnęło zaś swój szczyt w Jezusie Chrystusie: w tajemnicy Wcielenia i w misterium Paschy (por. J 3, 16; Rz 8, 31). Dar przebaczenia związany jest więc z darem życia Syna Bożego, które On złożył w ofierze dla naszego zbawienia. Przebaczenie otrzymywane nieustannie od Boga prowadzi nas do przebaczenia ofiarowywanego: mamy przebaczać sobie wzajemnie „tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4, 32). Przebaczając, dzielimy się darem Bożego miłosierdzia. „Obdarować” kogoś przebaczeniem nie jest jedynie formą litości czy społecznej troski, ale jest koniecznym sposobem wejścia w przymierze w ramach wspólnoty. Jest to nieodłączny akt w budowaniu więzi braterstwa (por. Kol 3, 12-14).

„Podarować” coś komuś oznacza z definicji powierzyć jakieś dobro w ręce drugiego człowieka, nie oczekując niczego w zamian. Logika daru nie opiera się na zasadzie wzajemności czy równowagi, ale jest to propozycja jednostronna i darmowa: również Bóg złożył ludziom „propozycję zbawienia w Jezusie Chrystusie”. Przebaczenie – pojmowane jako dar – jest więc bezwarunkowe, asymetryczne i rodzi się w wolności. Postępując w ten sposób człowiek jawi się jako homo donator. I nawet jeśli „dar” przebaczenia nie jest odwzajemniony, to jednak dawca czyni gest „wyjścia naprzeciw”: poprzez dar okazuje gotowość do budowania relacji. Oto „paradoksalność” daru: pozostawiamy wolność drugiemu człowiekowi, nie zmuszając go do wzajemności. Należy to mocno podkreślić: tylko dar złożony w wolności jest prawdziwie darem – ponieważ jeśli istnieje jakikolwiek przymus z czyjejkolwiek strony, wtedy dar jest uwarunkowany i traci swą wartość. Wolność jest zresztą nie tylko warunkiem okazywania i przyjmowania przebaczenia, ale jest również warunkiem rozwoju człowieczeństwa[11].

W rodzinie, we wspólnocie, w naszych relacjach z innymi często ranimy się nieświadomie, ale dochodzimy do zgody i pojednania na drodze dialogu. Mogą jednak zaistnieć sytuacje, gdy osoba, która nas skrzywdziła (i jest tego świadoma), trwa w zatwardziałości serca i przez pewien czas pozostaje niewzruszona nawet względem zadeklarowanego wobec niej przebaczenia. Wtedy potrzeba z naszej strony wytrwałej modlitwy, cierpliwości, pokory, ale także wytrwałości w okazywaniu dobroci mimo wszystko. Faktem jest jednak to, że często okazane miłosierdzie – podarowane przebaczenie – otwiera serce winowajcy, zapoczątkowuje relację braterską, prowadzi do pojednania. Pojednanie dokonuje się bowiem tylko wtedy, gdy ofiarowane przebaczenie jest przyjęte. Bywają sytuacje, gdy dwie osoby ranią się nawzajem. Aby zaistniało prawdziwe pojednanie, tak jedna jak i druga osoba powinna zarówno podarować, jak i przyjąć przebaczenie. Z nauki Chrystusa zawartej w Ewangelii (Mt 18, 15-20: upomnienie braterskie; Łk 17, 3-4: obowiązek przebaczenia; Mt 5, 23-24: wezwanie do pojednania) płynie złota zasada postępowania: zarówno wtedy, gdy kogoś skrzywdziłeś, jak i wtedy, gdy zostałeś skrzywdzony – zawsze pierwszy rozpocznij dialog i wyciągnij rękę do pojednania. Jeśli każdy chrześcijanin kierowałby się tą zasadą, spory łatwiej byłyby zażegnane, a zranienia szybciej uzdrowione.

O konieczności przebaczenia na drodze budowania jedności we wspólnocie braterskiej przekonani byli prawodawcy starożytnego monastycyzmu typu cenobickiego. Św. Augustyn nie idealizował swojej wspólnoty, lecz w regule zawarł konkretne wskazania, które wprowadzone w czyn miały zaowocować pojednaniem. Brat, który zranił drugiego, powinien był „jak najszybciej” naprawić to, co uczynił zadośćuczynieniem. Pokrzywdzony natomiast miał bez wahania odpuścić. Braci, którzy zelżyliby się nawzajem, Augustyn wzywał do wzajemnego przebaczenia[12]. W tym samym punkcie reguły pada radykalne i paradoksalne stwierdzenie:

„Lepszym jest zaś ten, który, choć często ulega pokusie gniewu, jednak szybko prosi, by mu odpuścił ten, którego uznaje, że obraził, od tego, który wprawdzie rzadko ulega gniewowi, ale też trudniej skłania się do proszenia o przebaczenie. Ten zaś, kto nigdy o przebaczenie nie prosi albo też nie prosi z serca, przebywa w klasztorze niepotrzebnie, choćby stamtąd go nie wypędzano”[13].

Reguła ta z jednej strony ukazuje wartość i konieczność samego aktu przebaczenia, a z drugiej strony podkreśla, jak ważna jest szczera prośba o przebaczenie skierowana do brata. Prośba ta jest nie tylko wyrazem pokory i skruchy, dowodem uznania własnej winy, lecz również krokiem ułatwiającym pojednanie.

O przebaczeniu, które jest rozpatrywane w kategorii daru pisał także Doroteusz z Gazy[14], kierując nauki do swoich uczniów:

„A nikt nie może powiedzieć: „Jestem ubogi i nie mam z czego dawać”. Bo jeśli nawet nie możesz dawać tak, jak ci bogacze, którzy wrzucali swoje datki do skarbony, to daj dwa szelążki, jak ta uboga wdowa (…). A nie masz i tyle? Ale masz siły i możesz dać choremu jałmużnę posługi. I tego także nie możesz? Ale możesz pocieszyć słowem twego brata. Okaż mu miłosierdzie słowem i słuchaj, co powiedziano: Lepsze jest dobre słowo niż podarunek (Syr 18, 16). A załóżmy, że nawet słowem nie potrafisz wesprzeć. Ale możesz, kiedy brat twój rozgniewa się na ciebie, zmiłować się nad nim i znieść go podczas jego wybuchu, pamiętając, że dręczy go wasz wspólny nieprzyjaciel. I zamiast coś mu odpowiedzieć i bardziej jeszcze go rozdrażnić, możesz zamilczeć i ulitować się nad jego duszą, a tak wyrwać go nieprzyjacielowi. Możesz także, jeśli brat zgrzeszy przeciw tobie, ulitować się nad nim i przebaczyć mu jego winę, abyś i ty otrzymał przebaczenie od Pana. Powiedziano bowiem: Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (Łk 6, 37). A tak okażesz miłosierdzie duszy swego brata, przebaczając mu jego grzech przeciw tobie. Bo dał nam Bóg władzę przebaczania sobie win wzajemnie, jeśli chcemy”[15].

Ostatnie zdania powyższego passusu wyraźnie potwierdzają, iż dar przebaczenia – jako wyraz miłosierdzia ofiarowanego drugiej osobie – jest kwestią naszej woli. Ponadto należy podkreślić, iż Doroteusz pisze o przebaczaniu sobie wzajemnie, stwierdzając, iż jest to władza, której udzielił nam Bóg. Praktykowane w ten sposób miłosierdzie, jeśli jest przyjęte przez drugiego, rodzi w jego sercu wdzięczność i zacieśnia więzy braterstwa.

Warto również zwrócić uwagę na potrójny wymiar przebaczenia. Aby trwać wraz z innymi w komunii (koinônia), trzeba przyjmować przebaczenie od Boga, przebaczać siostrom i braciom (i przyjmować od nich dar przebaczenia), a równocześnie umieć przebaczyć także samemu sobie (grzechy, porażki, błędy). Człowiek, który nie jest pojednany ze sobą, nie jest w stanie wejść w relację pojednania z innymi.


3. „Ojcze nasz, (…) odpuść nam, jak i my odpuszczamy”

Każdego dnia wypowiadamy te słowa, kierując modlitwę do naszego Ojca. Prosimy Boga o przebaczenie, zapewniając, iż tak samo my przebaczamy tym, którzy przeciwko nam zawinili (por. Mt 6, 12)[16]. Przebaczenie wobec naszych braci jest więc warunkiem przebaczenia, jakiego oczekujemy od Boga. Oczywiście trzeba zaznaczyć, iż przebaczenie Boże jest nieproporcjonalne do naszego. Na czym polega więc owa zależność? Przebaczenie ze strony Boga poprzedza nasze przebaczenie braterskie, ale właśnie przebaczenie, które ofiarowujemy drugiemu człowiekowi, otwiera nas zarazem na przebaczenie Boże[17]. Dlatego, jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Powinno w nas wzbudzać przerażenie to, że strumień miłosierdzia nie może przeniknąć do naszego serca tak długo, jak długo nie przebaczyliśmy naszym winowajcom”[18].

Św. Benedykt z Nursji wyraził w swojej regule przekonanie, iż bracia zobowiązując się słowami modlitwy: „Odpuść nam, jako i my odpuszczamy” (Mt 6, 12), łatwiej oczyszczają się z cierni wzajemnych uraz[19]. Dlatego bardzo istotne jest to, by świadomie, z głęboką wiarą i z gotowością do przebaczenia każdorazowo wypowiadać słowa modlitwy Pańskiej. Fundament jedności stanowi nade wszystko Eucharystia, której owocem jest pojednanie z Bogiem i braćmi oraz Sakrament Pokuty i Pojednania. Sakramentalne przebaczenie rodzi w naszych sercach wdzięczność, radość, czyni nas uległymi wobec woli naszego Pana i uzdalnia nas do wierności Bogu i człowiekowi.

Bóg przebaczając, objawia swoje Imię, prawdę o tym, kim jest (por. Wj 34, 6-7; Ez 36, 22-23; Iz 44, 6; Iz 44, 22-24; Iz 54, 7-9). Chrystus poprzez swoje człowieczeństwo (dobre i piękne) objawił nam miłosierdzie Boga, który jest naszym Ojcem. Głosił przebaczenie, przebaczając. Objawienie miłości miłosiernej osiągnęło zaś swój szczyt na krzyżu, kiedy Chrystus w obecności swoich oprawców wołał do Boga: „Ojczeprzebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Jak podkreśla Jan Paweł II: „Nieskończona jest gotowość i moc przebaczania, mając swe stałe pokrycie w niewysłowionej wartości ofiary Syna”[20]. Dlatego poprzez przebaczenie, którego udzielamy innym ludziom, uczestniczymy w owym dziele objawiania światu miłosiernego Oblicza Boga. Przebaczając, świadczymy o miłości Boga, która jest potężniejsza niż wszelki grzech[21]. Przebaczając, stajemy się więc bardziej podobni do Boga – naszego Ojca, o czym przekonywał także Jan Chryzostom w słowach:

 „Nic nas tak Bogu podobnymi nie czyni, jak gdy złym i takim, którzy nam krzywdę czynią, przebaczymy, jak to Chrystus uczył mówiąc, że słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi”[22].

Jezus, odpowiadając na pytanie Piotra, ile razy należy przebaczać, odpowiedział: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18, 22), a następnie opowiedział przypowieść o „nielitościwym dłużniku” (Mt 18, 23-35). Jezus pouczył nas tymi słowami, iż miłosierdzie nie jest tylko i wyłącznie działaniem Ojca, „lecz staje się kryterium pozwalającym zrozumieć, kim są Jego prawdziwe dzieci”[23]. Warto też podkreślić, iż nakaz: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36) został skierowany przez Jezusa do uczniów, którzy słuchają Jego głosu (por. Łk 6, 27). Abyśmy zatem byli zdolni naśladować miłosierdzie naszego Ojca, musimy być wytrwali w słuchaniu Słowa Bożego, które kształtuje nasze wnętrze. Słuchając zaś Słowa, medytując Je, przyjmując Je z wiarą i próbując wcielać Je w życie, wsparci w tym wszystkim łaską Boga stajemy się zdolni do tego, by przyjąć miłosierdzie jako styl naszego życia[24].

Przebaczenie jest więc stylem chrześcijańskiego życia: jest naśladowaniem Ojca i naśladowaniem Jego Syna – Jezusa Chrystusa. Jak pisał Konstantin Virgil Gheorghiu: „Istnieją tylko dwa sposoby na to, aby dać świadectwo miłości. Pierwszy polega na tym, aby oddać życie za tego, kogo się kocha. Drugi natomiast polega bez wątpienia na tym, aby przebaczyć temu, kto nam wyrządził zło, tak dalece, aby mu błogosławić, aby go miłować”[25]. Przebaczając, objawiamy innym Jezusa Chrystusa, który jest „obliczem miłosierdzia Ojca”[26].


4. Przebaczenie jako początek nowego życia

Ewangeliczny opis spotkania Jezusa z kobietą cudzołożną (por. J 8, 1-11) odsłania bardzo ważny aspekt przebaczenia, jakim jest „nowość życia”. Jezus zwracając się do kobiety słowami: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? (…) I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” (w. 10-11), obdarzył ją nadzieją i dał jej moc, by mogła rozpocząć swoje życie na nowo. Jak podkreśla papież Franciszek: „od tej pory, jeśli zechce, będzie mogła postępować drogą miłości (por. Ef 5, 2)”[27]. Papież konkluduje tę myśl w słowach: „Kiedy zostaniemy okryci miłosierdziem, to od nadal istniejącego stanu słabości i grzechu większa staje się miłość, która pozwala patrzeć dalej i żyć inaczej”[28]. Owocem otrzymanego miłosierdzia jest więc nadzieja nowego życia, radość i miłość, bo Bóg przerywa „otaczający nas krąg egoizmu, abyśmy i my stali się narzędziami miłosierdzia”[29].

Przebaczenie – jako wyraz miłości – również wpływa na nową jakość życia. Człowiek odzyskuje wewnętrzną siłę i motywację do tego, by kroczyć drogą miłości, naśladując tym samym Chrystusa Pana. Przebaczenie jest początkiem nowego życia zarówno dla osoby pokrzywdzonej, która udziela przebaczenia, jak i dla tej, która go oczekuje. W przypadku osoby, która doznała krzywdy, przebaczenie jest prawdziwym nawróceniem, jakiego dokonuje w sobie, we własnym życiu. Może doświadczyć prawdziwej wolności i stać się nowym człowiekiem na wzór Chrystusa. Natomiast dla osoby, która oczekuje przebaczenia, świadomość otrzymania daru przebaczenia jest fundamentalna. Przebaczenie staje się spotkaniem, poprzez które człowiek rodzi się na nowo[30]. Przebaczamy, aby drugi człowiek mógł żyć, aby mógł wieść życie bez odczuwania przytłaczającego ciężaru poczucia winy i z nadzieją patrzeć w przyszłość. „Nowość” to cecha charakteryzująca również jakość relacji pomiędzy osobami pojednanymi. Przebaczenie ma bowiem ogromną moc zdolną uzdrowić każdą relację. Udzielone przebaczenie sprawia, że drugi człowiek znajduje na nowo miejsce w naszym życiu: nie odrzucamy go, ale przyjmujemy go, czyniąc się z nim solidarnym. Jest to praktyczna realizacja Pawłowego wezwania: „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnijcie prawo Chrystusowe” (Ga 6, 2)[31]. Przebaczenie nie jest więc tylko zakończeniem trudnego i bolesnego etapu wspólnej drogi, ale jest także zapoczątkowaniem nowego etapu. Definiując zaś ową „nowość relacji”, możemy ją określić jako „odnowione braterstwo”. Naśladujemy tym samym Jezusa Chrystusa, który nie wstydzi się nazywać nas – grzeszników – swymi braćmi (por. Hbr 2, 11). Przebaczenie jest koniecznym warunkiem rozwoju własnego człowieczeństwa (humanitas) na wzór Chrystusa.

We współczesnym świecie potrzebne jest świadectwo chrześcijańskiego życia wyrażające się w nowym stylu życia, który jest inny od stylu życia niechrześcijan (lub „letnich” chrześcijan). Pierwszym i podstawowym świadectwem jest świadectwo miłości i braterstwa sięgające aż po miłość nieprzyjaciół (por. Mt 5, 43-48). Miarą tej miłości jest miłość samego Chrystusa – aż po oddanie życia za braci: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 34-35). Miłość ta wyraża się nie w słowach, ale w czynie i prawdzie (por. 1 J 3, 18), czyli przede wszystkim w przebaczeniu (por. Mt 18, 21-22; Dz 7, 59-60), w upomnieniu braterskim (por. Mt 18, 15-18), w służbie (por. 1 P 4, 10) i dzieleniu się (por. Dz 4, 32.34-35). Postawa „braterskiej miłości” (philadelphia), zdolnej do przebaczenia, jest pieczęcią chrześcijańskiej odmienności przeżywanej przez pierwszą wspólnotę Kościoła, która u niechrześcijan wywoływała okrzyk: „Patrz, jak oni się wzajemnie miłują!” (Tertulian, Apologetyk 39,7)[32].


5. Trudna droga przebaczenia

Proces przebaczenia i pojednania dokonuje się na drodze prawdy, wymaga poświęcenia, trudu, cierpliwości, czasu i zaangażowania całego człowieka. Przebaczenie nie jest bowiem czymś naturalnym (automatycznym odruchem natury); nie jest spontanicznym uczuciem i właśnie dlatego przebaczenie wyrażone natychmiast i z łatwością posiada wszelkie cechy, które pozwalają powątpiewać w jego autentyczność. Oto krótki zarys drogi przebaczenia: niektóre podstawowe etapy tej drogi (nakreślone przez tradycję chrześcijańską i potwierdzone również przez psychologię)[33].

5.1. Pokusa zemsty

Jest to pokusa, której może doświadczyć każdy, kto został skrzywdzony[34]. We wnętrzu człowieka rodzi się myśl, aby odpowiedzieć złem na zło. Człowiek zraniony, opanowany przez gniew, pretensję, żal, gorycz zaczyna pragnąć, by osoba, która go skrzywdziła, doświadczyła podobnego bólu. Ponadto wspomnienia nieustannie otwierają ranę zadaną przez krzywdę. Wspomnienie przeszłości potęguje cierpienie, teraźniejszość zdominowana jest przez oskarżanie i obwinianie drugiego za doznane zło, a przyszłość otwiera przed człowiekiem możliwość zemsty. Dlaczego zemsta jest tak kusząca? Przede wszystkim dlatego, że patrząc na cierpienie czy upokorzenie krzywdziciela, człowiek może odczuwać pewnego rodzaju przyjemność, która okazuje się złudna i chwilowa. Zemsta może się również jawić jako odpowiedź obronna, środek zapobiegający temu, by ponownie nie zostać skrzywdzonym.

Wydaje się, że zemsta ma na celu przywrócenie naruszonej sprawiedliwości, wyrównanie rachunków, według zasady wzajemności ze Starego Testamentu: „oko za oko, ząb za ząb” (Wj 21, 24; Kpł 24, 20; Pwt 19, 21; Mt 5, 38). Jednak w rzeczywistości zemsta napędza spiralę zła i agresji, pomnaża krzywdę, zatruwając i niszcząc relacje ludzkie (por. Rdz 4, 23-24)[35]. Jakie jest lekarstwo, które powinniśmy zastosować w chwili pokusy? Gdy rodzą się w nas myśli, zamiary i plany zemsty („jeszcze mi za to zapłacisz”, „zobaczysz, jak to boli….”), trwając na modlitwie, należy zdecydować, że z nich rezygnujemy, postanawiając równocześnie zło zwyciężać dobrem za przykładem Chrystusa (por. Mt 5, 38-42; Rz 12, 17.21)[36].

5.2. Poznać siebie, aby się nawrócić

Rezygnacja z zemsty i kroczenie w kierunku przebaczenia wymaga odwagi i jasnego spojrzenia na siebie. Trzeba ćwiczyć się w poznawaniu własnego serca (z którego pochodzą zarówno dobre jak i złe myśli[37]), korzystając z pomocy innych. Ten etap procesu przebaczenia wpisuje się w tradycję „ojcostwa duchowego”, która ukonstytuowała się w IV wieku w łonie monastycyzmu egipskiego. Istotnym jej elementem była praktyka „wyjawiania myśli”, mająca na celu obiektywizację myśli, poruszeń serca, odczuć, pragnień. Chodziło o to, by mnich – przy pomocy doświadczonego ojca duchowego – poznał samego siebie, swoje wnętrze i umiał rozeznawać, czy jego myśli i pragnienia są dobre, czy złe[38].

Tylko ten, kto zna własny grzech, zło, które w nim mieszka, może prowadzić walkę duchową, może przemienić własne złe uczucia i pragnienia, może rozpocząć proces nawrócenia[39]. Poznanie siebie pozwala na przejście od pragnienia zemsty do zrozumienia i empatii wobec krzywdziciela. Musi więc dokonać się w sercu nawrócenie, dzięki któremu nie pragniemy już zemsty, ale jesteśmy gotowi do okazania dobroci (życzliwości) wobec osoby, która nas zraniła. Na drodze przebaczenia nasi krzywdziciele mogą się stać naszymi nauczycielami, ponieważ gdy jesteśmy krzywdzeni, odrzucani, niesprawiedliwie traktowani, krytykowani, możemy bardziej poznać siebie: naszą zdolność do cierpliwości, do zrozumienia innych, a także naszą nadwrażliwość, agresywność, zazdrość, strach, niezdrową zależność od innych. Trzeba nam zaakceptować fakt, że jest w nas zarówno świat ciemności, jak i światła. Kiedy zaakceptujemy nasze własne słabości i wady, a równocześnie zdolność do życia w wolności i prawdziwej miłości, wtedy jesteśmy w stanie przyjąć wady, błędy i słabości innych. Możemy patrzeć na nich z realizmem i miłością oraz budować z nimi relacje oparte na prawdzie[40].

Jak zostało wspomniane powyżej – wielką pomocą na drodze uzdrowienia może być rozmowa na temat doznanej krzywdy z osobą dojrzałą w wierze. Wtedy możemy doświadczyć, że nie jesteśmy samotni w przeżywaniu cierpienia, które nosimy w sobie. Druga osoba pomaga nam poznać nasze serce oraz wspiera nas, niosąc nasze brzemię. Uczymy się również innego spojrzenia na sprawę i przyjmujemy pocieszenie. „Wydarzenia (fakty) z przeszłości są niewymazalne, ale sens tego, co się wydarzyło, nie jest ustalony raz na zawsze” (Paul Ricoeur), a obecność osoby, której ufamy, może nam pomóc znaleźć nowe światło[41].

5.3. Zrozumieć osobę, która nas skrzywdziła

Należy przemyśleć zło, jakiego się doświadczyło, bez zapominania go. Chodzi o obiektywną ocenę zła, którą należy odróżnić od naszych subiektywnych przeżyć, co nie jest łatwe. Następnie należy odróżnić złe (krzywdzące) działanie i jego przyczynę, od osoby, która je popełniła. Idąc tą drogą, dochodzimy do tego, że przestajemy dostrzegać w drugiej osobie jedynie zło. Drugi człowiek nie może być bowiem demonizowany. Ktoś, kto dopuścił się złego czynu, pozostaje kimś więcej niż tylko osobą zdolną do czynienia krzywdy. Przestajemy ją osądzać i gardzić nią, gdyż dostrzegamy w niej godność osoby, dziecka Bożego. Dostrzegamy, że potrzebuje zrozumienia z naszej strony. Podejmując więc wysiłek zrozumienia, zaczynamy traktować tę osobę na równi z nami – jako siostrę czy brata, za którego umarł Chrystus (por. 1 Kor 8, 11). Znajdujemy w naszym sercu miejsce dla niej, przyjmując ją na nowo jako brata lub siostrę w człowieczeństwie. Trzeba pamiętać, że drugi człowiek – tak jak i my sami – jest istotą kruchą, ale zdolną do zmienienia siebie, do nawrócenia[42].

Trzeba prosić z ufnością naszego Pana Jezusa Chrystusa o łaskę zrozumienia osoby, która nas skrzywdziła. Bywa tak, że nasza ocena konkretnego bolesnego wydarzenia (wyrządzonego nam zła) jest słuszna. Zdarza się także, że osądzamy drugiego, nie znając motywów jego działania, intencji, odczuć. W każdym jednak przypadku potrzebujemy mądrości i Bożego światła, by mając poczucie krzywdy, zrozumieć, że drugi człowiek może upaść, bo jest człowiekiem słabym i grzesznym. Potrzebujemy Ducha Świętego, który rozlewa miłosierną miłość w naszych sercach (por. Rz 5, 5), abyśmy – jak uczy nas św. Benedykt z Nursji – nienawidzili grzechy (wady, złe uczynki), ale miłowali braci[43].

5.4. Okazać przebaczenie

Aby odbudować relację, ważne jest, by przebaczenie zostało w jakiś sposób wyrażone. Być może nie będziemy zdolni do tego, by osobie, która nas skrzywdziła, wyznać wprost: „Przebaczam Ci!”. Potrzebne są jednak słowa, gesty, postawy, które ukazałyby decyzję przebaczenia podjętą w naszym sercu. To również wymaga siły ducha, mądrości i odwagi. Jest możliwe, że powróci do nas wspomnienie doznanej krzywdy, raniąc nas na nowo. Wtedy trzeba ponawiać decyzję przebaczenia, prosząc Boga, by wspierał nas swoją łaską – swoją miłosierną miłością, której narzędziem chcemy być wobec naszych sióstr i braci. Ponadto, jeśli prawdziwie doszliśmy do tego, że jesteśmy zdolni przebaczyć, nie szukajmy przywrócenia sprawiedliwości, ponieważ przebaczenie nie jest dziełem sprawiedliwości lecz miłosierdzia.

Nie należy oczekiwać, że osoba, która nas zraniła, uczyni pierwszy krok, uzna swój błąd i poprosi o przebaczenie. Należy zrozumieć, że tylko przebaczenie i miłosierdzie, mogą sprowokować nawrócenie. Nawrócenie osoby skrzywdzonej i dlatego zdolnej do przebaczenia poprzedza zmianę postępowania krzywdziciela i pozwala mu się poprawić. Potrzebne są zatem słowa i czyny, które prowadzą krzywdziciela do poczucia, że jest przyjęty i miłowany. A jeśli nie przyjmie on przebaczenia i nie zechce się pojednać, ten, kto przebaczył wie, że dokonał czynu o wielkiej mocy, że rozpoczął dzieło uzdrowienia. Wie, że przebaczenie jest największym czynem, do jakiego jest zdolny człowiek i nie potrzebuje uznania ani odpłaty wzajemnej[44]. Aby jednak nasza rodzina, małżeństwo, wspólnota, relacje przyjaźni były zdrowe, aby mieć „jedno serce i jednego ducha” (por. Dz 4, 32), potrzebujemy ćwiczyć się zarówno w przebaczaniu, jak i w przyjmowaniu przebaczenia. Poprzez przebaczenie, które jest przyjęte jako dar, zaufanie może być odbudowane, a więź mocniejsza.

 
Zakończenie

Każdorazowy akt przebaczenia wpisuje się w dynamikę życia wspólnego o charakterze pozytywnym i budującym. Przebaczenie jest wydarzeniem, które na nowo wprowadza zaufanie w nasze relacje oraz umożliwia serdeczne przyjęcie drugiego człowieka jako brata (siostrę). Poprzez wzajemne przebaczenie burzymy mur wrogości między nami, stawiając Chrystusa w centrum naszych relacji. Chrystus bowiem „jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur wrogość” (Ef 2, 14). Podobnie jak przez przebaczenie otrzymane od Boga w Sakramencie Pokuty i Pojednania powracamy do jedności z Bogiem, tak przez przebaczenie wzajemne zostaje przywrócona komunia braterska. Tylko ten, komu przebaczono i kto przebaczenie przyjął z wdzięcznością, wie, jak wielkim ono jest darem – darem budującym jedność.

Świadomi słabości naszej ludzkiej natury powinniśmy być nieustannie gotowi, by rozpoczynać od nowa. Każdego dnia mamy być gotowi do wzajemnego obdarowywania się miłością przebaczającą, która jest miłością darmową: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10, 8). Nasze człowieczeństwo jawi się wtedy jako dobre i piękne – na wzór Chrystusa, a wspólnym naszym doświadczeniem jest prawda wyrażona przez słowa Psalmu 132: „Oto jak dobrze i jak miło, że bracia mieszkają w jedności”.

 

s. Marianna Ciemała

Tekst oryginalny: s. Marianna Ciemała, Przebaczenie we wspólnocie braterskiej, „Życie Konsekrowane” 2 (142) 2020.

 

 

 

[1] Augustyn z Hippony, Objaśnienie Psalmu 132, [w:] Tenże, Pisma monastyczne, ŹrMon 27, tłum. P. Nehring, Kraków 2002, s. 405-423.
[2] Por. A. Blaise, dimitto, -ere, [w]: Tenże, Dictionnaire Latin-Français des auteurs chrétiens, Turnhout 1993, s. 274-275; E. Bianchi, Dono e perdono, Torino 2014, s. 37; S. Jankowski, Przebaczenie w Biblii, „Pedagogia Christiana” 1/37 (2016), s. 35-39.
[3] Por. E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 30-31.
[4] Por. Tamże, s. 36.
[5] Por. Tamże, s. 32.
[6] Por. N. Lee, S. Lee, Elle et lui, un couple ça se construit!, Maurecourt 2004, s. 159.
[7] Por. E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 33.37-40.
[8] Por. Ambroży z Mediolanu, List 20.5, [w:] Tenże, Listy, t. 1, BOK 9, tłum. P. Nowak, Kraków 1997, s. 162. Choć słowa te dotyczą w pierwszym rzędzie miłosierdzia, które człowiek otrzymuje od Boga, niemniej jednak można je odnieść także do wzajemnego przebaczenia we wspólnocie braterskiej, gdyż przebaczając, przekazujemy innym dar otrzymany od Boga. Więcej na ten temat – w kolejnych punktach.
[9] Warto zwrócić tutaj uwagę na to, iż termin „przebaczenie” np. w j. włoskim to „perdono”, gdzie „dono” oznacza dar. Analogicznie w j. francuskim: „don” i „pardon”.
[10] Mszał Rzymski, Kolekta z 26 Niedzieli Zwykłej.
[11] Por. E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 7-10.
[12] Por. Augustyn z Hippony, Praeceptum VI 2, [w:] Tenże, Pisma monastyczne, ŹrMon 27, tłum. M. Starowieyski, s. 166.
[13] Augustyn, Praeceptum VI 2, ŹrMon 27, s. 166.
[14] Doroteusz z Gazy (VI wiek) – mnich, który żył w klasztorze położonym w okolicach Gazy. Uczeń dwóch wielkich mistrzów-rekluzów: Jana i Barsanufiusza. We wspólnocie został odpowiedzialnym za formację nowych kandydatów. Być może założył też nowy monaster.
[15] Doroteusz z Gazy, Różne nauki świętego Ojca naszego Doroteusza 158, [w:] Tenże, Pisma ascetyczne, ŹrMon 51, tłum. M. Borkowska, Kraków 20112, s. 228-229.
[16] Na temat prośby skierowanej do Boga o przebaczenie – zob. D. Adamczyk, Przesłanie dotyczące problematyki grzechu w Księdze Psalmów, „Colloquia Theologica Ottoniana” 2 (2012), s. 67-76.
[17] Por. M. Królikowski, Ojcze nasz… Słowo Boga, Słowo o Bogu, Słowo do Boga, Kielce 2011, s. 120.
[18] KKK 2840.
[19] Por. Reguła Benedykta XIII 12-13, tłum. A. Świderkówna, Kraków 2010, s. 50-51.
[20] Jan Paweł II, Encyklika Dives in misericordia 13. Warto również przytoczyć zdanie Jana Pawła II skierowane do młodzieży: „Przebaczenie jest najwznioślejszym znakiem zdolności kochania na wzór Boga, który miłuje nas i dlatego nieustannie nam przebacza” – Tenże, „Kochajcie życie – ten dar i misję, które Bóg Wam powierza”, Spotkanie z młodzieżą rzymską w Auli Pawła VI, 25.03.1999, nr 3, [w:] Podręcznik Pokolenia JPII. Ojcowskie słowo do młodych świata, Polski i Lednicy, Poznań 2008, s. 637.
[21] Por. Jan Paweł II, Dives in misericordia 14.
[22] Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię św. Mateusza XIX 7, ŹMT 18, tłum. J. Krystyniacki, Kraków 2003, s. 250.
[23] Franciszek, Bulla Misericordiae Vultus 9.
[24] Por. Franciszek, Misericordiae Vultus 13.
[25] Cyt. za: E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 29.
[26] Franciszek, Misericordiae Vultus 1.
[27] Franciszek, List Apostolski Misericordia et misera 1.
[28] Franciszek, Misericordia et misera 1.
[29] Franciszek, Misericordia et misera 3.
[30] Por. J. Guillet, Pardon. I. Ecriture, [w:] M. Viller et alii (red.), Dictionnaire de spiritualité ascétique et mystique. Doctrine et histoire, t. 12.I., Paris 1984, s. 209.
[31] Zob. Franciszek, Misericordiae Vultus 10: „Nadszedł znowu dla Kościoła czas, aby z radością głosić przebaczenie. To jest czas powrotu do tego, co istotne, aby poczuć odpowiedzialność za słabości i trudności naszych braci. Przebaczenie to siła, która budzi do nowego życia i dodaje odwagi, aby patrzeć w przyszłość z nadzieją”.
[32] Por. E. Bianchi, Inne życie. Rekolekcje na temat Pierwszego Listu św. Piotra, Kraków 2007, 40. Zob. także – Jan Paweł II, Vita Consecrata 45: „Kościół chciałby ukazywać światu przykłady wspólnot, w których wzajemna troska pomaga przezwyciężyć samotność, więź braterska budzi we wszystkich poczucie współodpowiedzialności, a przebaczenie zabliźnia rany, umacniając w każdym dążenie do komunii”.
[33] Por. E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 37-38.
[34] Prosty, ale wymowny przykład podają apoftegmaty: „Do abba Sisoesa przyszedł brat skrzywdzony przez drugiego brata i powiedział: « Pewien brat wyrządził mi krzywdę i chcę się na nim zemścić ». A starzec prosił go, mówiąc: « Nie, dziecko: ale raczej pozostaw Bogu wymierzenie sprawiedliwości ». On jednak mówił: « Nie spocznę, póki się nie zemszczę ». Powiedział starzec: « Módlmy się, bracie ». I wstał starzec, i zaczął mówić: « Boże, już nam niepotrzebna Twoja troska o nas, bo sami sobie wymierzamy sprawiedliwość». A brat, kiedy to usłyszał, upadł do stóp starca i mówił: «Już się nie będę mścił: Wybacz mi, abba »” – zob. Pierwsza Księga Starców. Gerontikon, BOK 2, red. M. Starowieyski, tłum. M. Borkowska, Kraków 1992, s. 247.
[35] Por. E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 38-41. Zob. także – Hieronim ze Strydonu, List 84.1, [w:] Tenże, Listy. Tom 3, ŹMT 61, Kraków 2011, s. 24.
[36] Por. Nil z Ancyry, O dobrowolnym ubóstwie 67, [w:] Tenże, Pisma ascetyczne, ŹrMon 46, tłum. L. Nieścior, Kraków 20112, s. 235.
[37] Por. E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 41.
[38] Por. Ewagriusz z Pontu, Traktat dla Eulogiusza Mnicha 15, [w:] Tenże, Pisma acetyczne, ŹrMon 36, tłum. M. Grzelak, Kraków 20052, s. 102; D. Kasprzak, Ojcostwo duchowe w myśli patrystycznej – zarys zagadnienia, „Polonia Sacra” 20 (2016) t. 44, s. 107-109.
[39] Ks. J. Tischner: „Przebaczyć znaczy: dokonać w sobie przemiany zła w dobro” – cyt. za: T. Ponikło, Józef Tischner. Myślenie według miłości. Ostatnie słowa, Kraków 2013, s. 252.
[40] E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 41-42.
[41] Por. Tamże, s. 42-43.
[42] Por. Doroteusz z Gazy, Różne nauki świętego Ojca naszego Doroteusza 71, ŹrMon 51, s. 140; E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 41-44.
[43] Por. Reguła Benedykta LXIV 11, s. 104.
[44] E. Bianchi, Dono e perdono …, s. 44-47.

 

 

Skip to content