Wielki Czwartek
Eucharystia jako źródło miłości, która daje życie.
1. Miłość, która staje się służbą
Stajemy dziś przed Bogiem z wdzięcznością za dar sakramentu Eucharystii oraz kapłaństwa: oto Chrystus – jedyny i wieczny Kapłan – daje nam swoje Ciało i Krew, składając swoje życie na ołtarzu krzyża, aby dać nam zbawienie i objawić miłość Boga. Cały Kościół podejmuje dzisiaj wysiłek pełniejszego rozpoznania tajemnicy Eucharystii, którą sprawuje Jedyny i Najwyższy Kapłan Nowego Przymierza, Jezus Chrystus. Dlatego poczynając od słów ustanowienia Eucharystii, kiedy to Jezus „wziął chleb i rzekł: to jest Ciało moje za was wydane… Podobnie, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we krwi mojej…” (1 Kor 11, 24-25), idąc za Słowem Bożym poprzez Ewangelię, spójrzmy na „Eucharystię jako źródło miłości, która daje życie”. Ten dar kosztował Jezusa życie, dlatego każdy, kto Go przyjmuje, podejmuje tym samym płynącą z niego powinność: „postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i siebie samego wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu” (Ef 5, 2).
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Ostatnią Wieczerzę Jezusa z Jego uczniami: to właśnie wtedy Jezus ustanawia sakrament Eucharystii i kapłaństwa, ponieważ „daje w ofierze siebie samego, własne życie” i On sam, „osobiście przewodniczy jako Kapłan”. Co ciekawe, według Ewangelii św. Jana, Jezus wyjaśnia nam tajemnicę Eucharystii i kapłaństwa poprzez znak obmycia nóg (czyn umycia nóg): jest to homilia w czynie, homilia w działaniu – znak, który jest Słowem Bożym. A to nas przekonuje, że znak obmycia nóg jest wyrazem tego, że chcemy służyć innym oraz że potrzebujemy pomocy i służby innych.
Św. Paweł twierdzi, że celebrując liturgię Eucharystii, zasiadamy przy „stole Pana” (por. 1 Kor 10, 21). „Stołem Pana” jest przede wszystkim „stół Ostatniej Wieczerzy” Jezusa ze swymi uczniami, w noc przed Jego śmiercią. Jest to „stół łamanego przez Jezusa chleba i darowanego kielicha”, stół przy którym Jezus Nauczyciel i Pan obmywa wszystkim uczniom nogi – służy im (por. J 13, 1nn). Jest to stół nowego przykazania miłości, jak On nas umiłował (por. J 15, 9-17). Jednak „stół Pana” jest zawsze „stołem Nowego i wiecznego Przymierza, we krwi Jezusa” – a jest to przymierze miłości do końca, od której nikt i nic nie może nas odłączyć (por. J 13, 1; Rz 8, 31-39): jest to przymierze tak mocne, że nikt i nic nie może go rozerwać. Przy tym stole siedział „przyjaciel Jezusa”, który zdradził, Judasz. Przy tym stole zasiadał Piotr, skała, „przyjaciel”, który wyprze się znajomości z Jezusem. Przy tym stole zasiadali także pozostali uczniowie, przyjaciele Jezusa, o których św. Marek nie waha się powiedzieć, że kilka godzin później „wszyscy Go opuścili i uciekli “ (Mk 14, 50). Ostatnia Wieczerza dokonuje się więc w klimacie zaprzeczającym miłości Jezusa do swoich uczniów: jednak w tym samym momencie Jezus wydaje za nich samego siebie i umywa im nogi na znak miłości. Jezus przebacza swoim przyjaciołom, przemienionym w Jego nieprzyjaciół. Jezus zasiada przy tym stole eucharystycznym jak ktoś, kto służy innym: „Ja jestem pośród was, jak ten, kto służy” (Łk 22, 27). To uczta, która celebruje chwałę Tego, który do końca miłuje swoich uczniów/grzeszników (por. J 13, 1).
„W tym przedziwnym sakramencie objawia się miłość największa, ta, która przynagla, by „życie swoje oddać za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Jezus, który „do końca ich umiłował” (J 13, 1), w sakramencie Eucharystii nadal miłuje nas „aż do końca”, aż po dar ze swego ciała i swojej krwi. „Sakrament miłości, Najświętsza Eucharystia jest darem, jaki Jezus Chrystus czyni z samego siebie, objawiając nam nieskończoną miłość Boga wobec każdego człowieka” (Benedykt XVI, Sacramentum caritatis, 6).
2. Jezus umywa nogi: Pan staje się sługą (J 13, 1-15)
Ewangelista Jan nie opowiada nam o ustanowieniu Eucharystii, jak to czynią Mateusz, Marek i Łukasz (synoptycy), ale rozwija i pogłębia jej sens, już zapowiedziany w „mowie o chlebie życia” (por. J 6). Według J 13, 1-15, «umycie nóg poprzedza wodę, która wypłynie z boku Jezusa ukrzyżowanego (J 19, 33-34); kawałek chleba, który Jezus daje Judaszowi (J 13, 26), ukazuje pełną komunię Jezusa Syna Bożego z każdym, kto się zagubił i zatracił; przykazanie miłości (J 13, 34-35) jest realizacją pełni życia, które Pan przyszedł przynieść na ziemię».
Umycie nóg, ten gest miłości, jaki Jezus wykonał w samym sercu Ostatniej Wieczerzy, stanowi centrum każdej Eucharystii: ponieważ miłość nie jest sprawą marginalną w życiu, ale centralną, to miłość (służba) od początku do końca (por. J 13, 1). Ludzkość, przed/nad którą Jezus się pochyla, aby ją doprowadzić do Ojca, jest opisana tragicznie przez zdradziecki czyn Judasza: albowiem między Ojcem i Synem, znajduje się człowiek kuszony przez szatana, dlatego, aby go wyzwolić od złego, Jezus wykonuje ten gest uniżenia i służby (umycie nóg), poprzez który On – uniżony Pan – pragnie usunąć nie tyle zewnętrzny brud ze stóp, ale wewnętrzne zło z serca. „Znak umycia nóg”, wykonany przez Jezusa, Biblia łączy z gościnnością i przyjęciem drugiego człowieka oraz poddaniem i służbą zarezerwowaną dla niewolnika (nie Żyda), jak również z posługą żony wobec męża lub syna wobec ojca. Z tych powodów, był to gest/czyn nieoczekiwany i gorszący w oczach uczniów, dlatego został szczegółowo opisany przez ewangelistę jako uroczysty rytuał, troskliwie przygotowany i z łagodnością (czułością) spełniony przez Jezusa.
- Jezus wstał od wieczerzy: termin użyty również na określenie zmartwychwstania, który pozwala nam zrozumieć, że miłość nie umiera nigdy oraz, że miłość nie może pozostawać „siedząca” (bezczynna), ale ma potrzebę udzielania się i komunikacji swej życiodajnej mocy.
- Jezus złożył szaty: mamy tu oczywiste odniesienie do nagości krzyża, dla odkupienia wstydliwej i poniżającej nagości pierwotnej Adama i Ewy, którzy utracili harmonię życia (pokój) z samym sobą, drugim człowiekiem i Bogiem. To działanie pozwala nam zrozumieć, że dając siebie innym w „nagości”, czyli w szczerości serca i bez udawania, człowiek odzyskuje sens własnej historii.
- Jezus wziął prześcieradło, które pełniło funkcję fartucha i ręcznika: co podkreśla całkowity wybór bliskości, która charakteryzuje Chrystusa i powinna być przejęta również przez uczniów. Syn Boży przepasał «samego siebie» tym narzędziem służby, ukazując w ten sposób swoją misję służenia ludziom.
Gdy Jezus nalał wody do miednicy, zaczął umywać nogi uczniom i wycierać je prześcieradłem, widzimy sprzeciw i opór Piotra, który ma miejsce po tym, gdy Jezus już umył nogi niektórym uczniom: Piotr, mimo iż widział, jak Jezus umywał nogi innym, nie nawrócił się, aż do chwili, gdy osobiście doświadczył miłości i czułości Boga. Jest to jeden z najpiękniejszych obrazów Chrystusa Sługi, którego miłość poznajemy w pełni, gdy dosięga ona stóp człowieka i my czujemy się znani i miłowani przez Boga (Jezusa) w naszej słabości.
„Umycie nóg” podczas Ostatniej Wieczerzy jest umiejscowione przez św. Jana «przed Świętem Paschy» (J 13, 1), jako scena uprzedzająca dar Jezusa z siebie na krzyżu. Ta precyzyjna chronologia mówi nam, że aby celebrować święto Paschy (Eucharystia), ludzie muszą się najpierw pochylić ku braciom (służba miłosierdzia): tylko takie oddanie się w miłości drugiemu uczyni święto Paschy autentycznym wznoszeniem się ku Bogu. Teraz już wszyscy naśladowcy Jezusa mają przed oczami «znak» do naśladowania w życiu i zarazem zostają wezwani, aby dokonać głębokiej refleksji nad tym, co się dokonało. Jezus mówi: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?» (w. 12) i dodaje błogosławieństwo: «Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować» (w. 17).
Zakończenie
Umycie nóg to gest uczyniony z miłości. Jezus działa sam, On jest protagonistą, nie ma żadnych pomocników, asystentów i posługujących. Ponieważ ten gest podsumowuje całe Jego życie i zapowiada Jego śmierć: całe życie służył innym ludziom, teraz może to uczynić tylko On i tylko tak. Zauważmy, że umycie nóg uczniom przez Jezusa, mówi o tej samej rzeczy co słowa Jezusa odnoszące się do ustanowienia Eucharystii: w obydwu przypadkach Jezus nakazuje: «Czyńcie to na moją pamiątkę» lub «Czyńcie tak, jak Ja wam uczyniłem». Mamy naśladować Jezusa. „Umycie nóg” to poruszająca scena, w której słowa są zbędne: liczy się to, co Jezus czyni! Według Ewangelii św. Jana to, co Jezus czyni, jest „dziełem Bożym”, „dziełem, którego dokonuje Syn Boży”, dziełem, które teraz staje się naszym działaniem: „czyńcie to”. Pamiętajmy jednak, że chociaż jest to gest uczyniony przez Jezusa wobec wszystkich uczniów (mężczyzn), to jednak jedyną osobą, która uczyniła to wobec Jezusa była kobieta. Uczniowie nigdy nie uczynili tego Jezusowi: tylko owa nierządnica, „płacząc łzami zaczęła oblewać jego nogi i włosami swej głowy zaczęła je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem” (por. Łk 7, 36-47; Mk 14, 3-9).
Jezus powiedział do Piotra: «Jeśli się nie zgodzisz, abym Ja umył ci nogi, nie będziesz miał udziału ze Mną». Czyli: «Ty nie możesz mieć żadnej komunii ze Mną, ani tu i teraz, ani też w Królestwie Bożym, ani w życiu wiecznym». Gestem umycia nóg Jezus tworzy nową relację między Nim i uczniem: chrześcijanin, każdy z nas, aby wejść w relację z Jezusem, musi pozwolić sobie umyć nogi; musi się zgodzić na miłość Boga, której nie można mierzyć ludzką miarą, ponieważ jest to miłość zawsze nas uprzedzająca. Swoim gestem Jezus nam mówi, że miłość Boża jest darem, nie trzeba na nią zasługiwać, nie zdobywa się jej za pomocą zasług. Jezus dobrze zna tę trudność ludzką, z powodu której człowiek nie dochodzi do wiary, nie potrafi uwierzyć w Chrystusa i nie potrafi «uwierzyć miłości, jaką Bóg ma ku nam» (por. 1 J 4, 16). Poprzez umycie nóg Jezus objawia nam Boga, który jest Miłością; objawia nam miłość Boga, miłość, z powodu której nogi są umywane również wtedy, gdy nie rozumiemy dlaczego.
Jednak po umyciu nóg następuje dialog Jezusa z uczniami, który uświadamia nam chrześcijańskie powołanie: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?», „czy już wiecie jak macie postępować?”. „Dałem wam przykład, abyście i wy czynili tak, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 15). Ewangelia nam mówi, że jeśli my, chrześcijanie szukamy oblicza Jezusa (pragniemy ujrzeć miłość Bożą), to musimy pozwolić się doprowadzić do stóp innych, zaangażować się w służbę, która uznaje godność i akceptuje potrzebę drugiego człowieka. Umycie nóg jest działaniem Chrystusa, dlatego przede wszystkim jest działaniem i posługą przewodniczącego liturgii, czyli tego kto ma pierwsze miejsce we wspólnocie, w Kościele i tym gestem wyraża swoją gotowość do codziennej służby, aby każdego dnia służyć braciom i siostrom (ludziom): nie tylko liturgicznie, ale także w sposób zwyczajny i zwykle ukryty. Jest to służba tym, którzy zostali mu powierzeni przez Pana i z tej troski o ich życie będzie musiał zdać sprawę samemu Panu. Wiemy, że jest to przede wszystkim posługa prezbiterów, biskupów, papieża, ale też ojców, matek, wychowawców i ostatecznie wszystkich chrześcijan. Wszędzie tam, gdzie dwie osoby się spotykają we wzajemnym dawaniu i przyjmowaniu miłości, która służy, tam buduje się Ciało Chrystusa (Kościół, wspólnota) i zaczyna się rozumieć, czym naprawdę jest Eucharystia.
….. wszyscy możemy być eucharystyczni, gdy żyjąc pośród otaczających nas ludzi, kierujemy się na co dzień miłością, która służy. W ten sposób sprawujemy „kult w Duchu i prawdzie” (por. J 4, 23-24), którego Jezus wymaga od swoich naśladowców, a św. Paweł określa „jako wyraz naszej rozumnej służby Bożej” (Rz 12, 1): życie chrześcijanina, jest bowiem nieustanną liturgią ofiarniczą. Niech to Słowo zrodzi w nas również wołanie o miłosierdzie Jezusa z powodu naszych zaniedbań w okazywaniu miłości, która służy!
opr. Ks. Marian Królikowski




