Aktualności

Chrześcijanie, „ci, którzy zostali uświęceni w Chrystusie”: dar i powołanie do świętości

 

Wstęp[1]

Słowo Boże zawarte w Piśmie Świętym, objawia nam Dobrą Nowinę o naszej świętości, czyli „Ewangelię świętości”! Zgłębiając tajemnice objawienia, św. Paweł przekonuje wierzących w Tesalonice: „Wolą Boga jest wasze uświęcenie” (1 Tes 4, 3). Natomiast św. Piotr zapewnia, że „Boska wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, zostały na złożone drogocenne i największe obietnice, abyśmy się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury” (por. 2 P 1, 3-4): Bóg złożył nam obietnice i Bóg działa według swoich obietnic, które są niezawodne. Chodzi więc o „uświęcenie, które jest udziałem w Boskiej naturze”, a nie tylko życiem moralnie poprawnym. Albowiem ostatecznie to „Bóg będzie wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15, 28). Wiemy, że gdy to nastąpi „gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty” (1 J 3, 1-3). Wtedy „Święty Bóg będzie w świętych swoich i my w Bogu na życie wieczne”: będziemy żyli w Bogu, mając w sobie życie samego Boga, ponieważ „Ten, Który żąda wszystkiego, daje również wszystko i nie chce do nas wkraczać, aby okaleczyć nas lub osłabić, ale dać pełnię”[2].

Sięgając do serca Bożego planu zbawienia, już na wstępie musimy to powiedzieć wyraźnie i z mocą przekonania (parresia) – oto Dobra Nowina: Chrześcijanie zostali uświęceni w Chrystusie: to ci, którzy otrzymali dar i powołanie do świętości. „Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są „tak” w Chrystusie. Dlatego przez Niego wypowiada się nasze „Amen” Bogu na chwałę” (2 Kor 1, 20). Stąd też, dzięki Chrystusowi „Teraz, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu, jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego – życie wieczne” (Rz 6, 19).

Aby ułatwić zrozumienie poruszanego zagadnienia, ująłem je w trzech punktach:

I. Źródło świętości: Bóg
II. Uświęceni w Chrystusie: dar świętości (fakt)
III. Powołani do świętości: powinność świętości (obowiązek)

I. Święty Bóg, źródło wszelkiej świętości

W świecie, którego niejako naturalną cechą jest religijność, pojęcie świętości funkcjonuje w niezmiernie zróżnicowanej przestrzeni religijnego doświadczenia ludzkości (łącznie z bałwochwalstwem): odnosi się ono do „relacji z tajemniczą siłą, mocą i potęgą boską”, która w sposób naturalny przyciąga człowieka i zarazem napełnia strachem, z jednej strony fascynuje i zarazem przeraża…

Również biblijne pojęcie świętości[3]jest bardzo bogate i zróżnicowane[4]:  wyznajemy, że Bóg jest Święty, że Chrystus jest „jedynym Świętym”, wzywamy „Ducha Świętego” i składamy cześć aniołom i ludziom jako „osobom świętym”. Mówimy również, że Biblia to „Pismo Święte”, a w niej o „świętych Ewangeliach”, o „Roku świętym” (Jubileusz) i „świętym tygodniu” (Wielki Tydzień), a także o „dniu świętym” (niedziela) i ostatecznie twierdzimy, że „wszyscy jesteśmy powołani do świętości”.

Jednak świętość, która jest rzeczywistością tak bardzo złożoną, dotyka przede wszystkim samej tajemnicy Boga, a dopiero w konsekwencji także kultu jaki sprawujemy i moralności człowieka, która nas obowiązuje. Ponieważ w Biblii zawarte jest objawienie samego Boga, dlatego Słowo Boże określa świętość u samych jej źródeł, w Bogu, od którego pochodzi wszelka świętość.

 Czym jest świętość? Odpowiadając na to pytanie, odkrywamy, że świętość według Biblii to jest ostatecznie zagadnienie o podwójnym aspekcie, które zawiera w sobie:

a) problem tajemnicy samego Boga: kim On jest? „Bóg jest Miłością” (1 J 4, 8.16),
b) problem udzielania się Boga ludziom: kim On jest dla nas? Bóg to „Ojciec, który miłuje wszystkie swoje dzieci” (por. Łk 15, 11-32).

Bóg jest Święty i zarazem Bóg jest Miłością: świętość Boga jest więc tożsama z Jego miłością. Źródło świętości bije poza nami (w Bogu), ale ta świętość zewnętrzna staje się naszym udziałem i przybiera charakter wewnętrzny w człowieku, dzięki łasce samego Ducha

Świętego, „ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5). Miłość, którą jest sam Bóg (1 J 4, 16-18), jest przekazywana grzesznym ludziom, zwyciężając nad ich grzechem, który dotychczas uniemożliwiał promieniowanie świętości Boga na człowieka: Jezus, Syn Boży, „Jednorodzony Bóg, jedyny który zna Boga” (por. J 1, 18), pouczył nas, że Bóg miłuje grzesznika! Albowiem „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4, 9.10), „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli grzesznikami” (Rz 5, 8). Stąd pytanie św. Pawła: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?… Jestem pewien, że nic i nikt nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (por. Rz 8, 31-38). Ponieważ jest to bezwarunkowa miłość do grzeszników, łaska czyli miłosierna miłość Boża.

Nasza świętość jest tajemnicą obecności życia Bożego w nas i naszego życia w Bogu: Bóg zamieszkuje w człowieku poprzez Ducha Miłości, Ducha swojego Syna. Kościół uznając tę tajemnicę Bożego działania w człowieku, zwraca się do Boga słowami modlitwy: „Ojcze prawdziwie święty, od początku świata czynisz nas uczestnikami Twego zamysłu miłości, abyśmy byli świętymi, jak Ty jesteś święty”[5], uznając jednocześnie „Zaprawdę święty jesteś Boże, źródło wszelkiej świętości”[6].

Według Biblii, Bóg jest Święty, to znaczy, że w różnych aspektach jest Inny od nas (co nie znaczy, że jest Obcy!): Bóg jest Święty, czyli „inny” niż „bogowie pogan” (por. Ps 115); Bóg jest Święty, czyli „inny” względem tego świata; Bóg jest Święty, czyli przekracza wszystko, co jest ludzkie i światowe, wszystko co możemy o Nim pomyśleć i powiedzieć. Imię Boga jest Święte i On nie otrzymuje świętości od nikogo: On jest „źródłem wszelkiej świętości”. Jednak, chociaż Bóg jest po trzykroć Święty (hbr. Qadosh[7],por. Iz 6, 3nn), jest „Inny”, czyli dla nas niemożliwy do opisania i nieosiągalny (por. Ap 4, 3-11!), to jednak pragnie się udzielać ludziom: On „uświęca ludzi” (por. Wj 31, 13; Kpł 20, 8; 21, 8; 22, 32; J 17, 17-19) i On sam „uświęca swoje Imię” w ludziach, przez ludzi, pośród ludzi (por. Ez 20, 39; 36, 20-21).

Przykładem jest tu prorok Izajasz, który stojąc w obecności Boga, świadom swego grzechu, mówił „Biada mi, jestem zgubiony!”, a otrzymał dar uświęcenia „twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech” (Iz 6, 5.7): świętość Boga udzieliła się prorokowi. Bóg pragnie udzielić człowiekowi swej świętości, aby nawiązać autentyczną komunię i sprawić, aby człowiek przynależał do Niego: „Bogiem jestem, nie człowiekiem: pośrodku ciebie jestem Ja – Święty i nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11, 9). Wszelka świętość człowieka jest dziełem Boga! Ale należy w tym miejscu powiedzieć, że również ludzie wierzący „uświęcają Imię Boga”[8], gdy świadczą wobec świata, że Bóg jest obecny w ich życiu i poprzez nich jest obecny pośród ludzi nie znających  Boga. Wierzący „uświęcają Imię Boga”, gdy swym życiem okazują, że Bóg ich inspiruje i prowadzi w życiu, gdy starają się być „święci i nieskalani przed Jego obliczem” (por. Ef 1, 4). Jest to już świętość w znaczeniu moralnym: to postępowanie moralnie poprawne, czyli życie zgodne z wolą Boga, które jest naszym powołaniem i powinnością (por. Ef 2, 4-10). Innymi słowy: wierzący „uświęcają Imię Boga”, gdy w swym życiu kierują się moralnością chrześcijańską i okazują, że Bóg rzeczywiście działa w nich i przez nich; gdy swoim życiem dają świadectwo o Nim innym ludziom tak, że również oni mogą poznać Boga prawdziwego: oto nasza świętość, czyli „chrześcijańska inność” w świecie, odmienność stylu życia chrześcijańskiego w stosunku do innych ludzi! Gdy więc stylem życia rozprzestrzeniamy poznanie Boga, wtedy Jego imię jest uświęcone w nas i przez nas.

Jednak wszelkie uświęcenie jest dziełem Świętego, Boga, którego nikt nie może uświęcić, skoro to On sam uświęca. Ale zarazem dziełem chrześcijan (wierzących) jest to, że światło ich chrześcijańskiego życia, świeci przed ludźmi tak, że ci widząc ich dobre uczynki, chwalą „Ojca który jest w niebie” (por. Mt 5, 16). Celem świętości chrześcijańskiej nie jest więc osobista doskonałość (samodoskonalenie się) przed Bogiem i ludźmi, ale to, aby inni ludzie widząc nasze życie, nie tyle chwalili i podziwiali nas, lecz „chwalili Ojca, który jest w niebie”! To całkowite przesunięcie akcentów!

Również Jezus Chrystus, postępując w ten właśnie sposób otoczył chwałą Boga i uświęcił Imię Boga, całym swoim życiem (por. J 17, 4). Było to życie poświęcone dla dobra innych, z miłości do swych braci i to „aż do końca” (por. J 13, 1). Przed swoją śmiercią, Chrystus prosi Boga Ojca, aby „uświęcił wierzących” (konsekrował), czyli aby ich „odróżnił, oddzielił, ustrzegł od świata”, aby pokazać, że w nich króluje jedynie Bóg (por. J 17, 6-17). Jest to prośba o to, aby dzięki działaniu Boga, w życiu chrześcijan spełniły się słowa Pisma „świętymi bądźcie bo Ja jestem Święty, Jahwe, Bóg wasz!” (Kpł 11, 44; 19, 2): aby sam Bóg uczynił ich świętymi, jak On jest Święty. Aby uczynić świętym to, co wcześniej świętym nie było, konieczny jest udział w świętości Boskiej: aby być „świętym”, trzeba zostać uświęconym przez Boga!

To prawda, że Bóg jest po trzykroć Święty (Iz 6, 3: „Święty, Święty, Święty jest Jahwe”), ale zarazem jest On po tysiąckroć Miłosierny (por. Wj 34, 6-7: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia”). Te proporcje „3 do 1000”, są bardzo ważne dla naszego pojmowania świętości Boga i naszej własnej. Świętość Boga objawia się w miłości miłosiernej: to jest droga naszego uświęcenia – miłosierdzie Boże! Papież Franciszek stwierdza, że: „Miłosierne postrzeganie i działanie jest świętością”[9]: świętością Boga i naszą! Stąd też wezwanie do naśladowania świętości Boga „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 11, 45; 19, 2), Jezus wyraża w słowach: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48) – świętość Boga jest tu określona jako doskonałość – natomiast w Łk 6, 36, w ustach Jezusa znajdujemy słowa „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. Jest to objawienie stopniowe, postępujące i powiązane ze sobą: Jezus mówi, że „święci = doskonali = miłosierni, jak Ojciec wasz jest”! W praktyce, to właśnie „bycie miłosiernym”, czyli „dawanie i przebaczanie jest próbą odzwierciedlenia w naszym życiu malutkiego odblasku doskonałości Boga, który obficie daje i przebacza”[10].

II. Uświęceni w Chrystusie

Aby być „świętym”, trzeba zostać uświęconym przez Boga! A oto Boży sposób naszego uświęcenia: zostaliśmy „uświęceni w Chrystusie” i to jest darem Boga!

1. Jezus Chrystus, „Święty Boży”

Jezus Chrystus jest Synem Bożym i Jego świętość jest ściśle powiązana z Jego Boskim synostwem i z obecnością w Nim Ducha Świętego[11]. Dlatego, gdy Jezus wyrzuca duchy nieczyste, one ogłaszają, że jest On „Świętym Boga”, „Synem Bożym” (Mk 1, 24; 3, 11). Dlatego, stając wobec Jezusa, człowiek czuje się grzesznikiem tak samo jak wobec Boga (por. św. Piotr w: Łk 5, 8; por. Iz 6, 5).

Św. Piotr, ogłasza jako świadek, że Chrystus jest „Świętym i Sprawiedliwym” w pełnym tego słowa znaczeniu, że jest Dawcą życia, którego Bóg wskrzesił z martwych (por. Dz 3, 14n). Ponieważ „Bóg Go wywyższył” (Flp 2, 9), dlatego po zmartwychwstaniu, Jezus zasiada po prawicy Boga (por. Mk 16, 19) i może być również nazwany „Świętym”, podobnie jak sam Bóg jest Święty (por. Ap 3, 7; 6, 10). Świętość Chrystusa jest identyczna ze świętością Boga, Jego Świętego Ojca (por. J 17, 11): dlatego Kościół łączy te dwa aspekty w liturgii Eucharystii i śpiewa na cześć Chrystusa: „Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów. Błogosławiony który przychodzi w imię Pańskie, Hosanna na wysokości” (por. Mk 11, 9-10; Ps 118, 25n).

2. Chrześcijanie, uświęceni w Chrystusie

Ewangelia mówi nam, że Jezus miłuje swoich uczniów, aż do dzielenia się z nimi chwałą otrzymaną od Ojca i aż do oddania za nich własnego życia (por. J 13, 1; 17, 6-26). To właśnie w ten sposób, okazuje się On świętym: „Ja poświęcam samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17, 19), którą jest Chrystus i w konsekwencji jego Ewangelia.

Jezus umierając na krzyżu, złożył swoje życie w ofierze, aby uświęcić swych uczniów.  Wiemy, że wierzący Izraelici sprawowali kult świątynny i składali Bogu ofiary, które oczyszczały człowieka tylko zewnętrznie (por. Hbr 9, 11-14; 10, 10), natomiast ofiara życia Chrystusa uświęca wiernych „w prawdzie” (J 17, 19), przekazując im rzeczywistą świętość Boga, Chrystusa. Ponieważ chrześcijanie przez wiarę i chrzest, otrzymują „namaszczenie pochodzące od Świętego” (por. 1 Kor 1, 30; Ef 5, 26; 1 J 2, 20), dlatego mają rzeczywisty udział w życiu Chrystusa zmartwychwstałego: tak więc są oni „świętymi w Chrystusie” (por. 1 Kor 1, 2; Flp 1, 1), dzięki Duchowi Świętemu, który mieszka w nich (por. 1 Kor 3, 16 n; Ef 2, 22). Śpiewając hymn Gloria in exscelsis Deo, Kościół kieruje do Jezusa  zmartwychwstałego następujące wyznanie wiary: „Albowiem tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste, z Duchem Świętym, w chwale Boga Ojca. Amen”. Mówimy „tylko Ty, Jezu Chryste – nie my”, jednak Jezus Chrystus dzieli się z nami swoją świętością (naturą Boga): swym synostwem Bożym i Duchem Świętym!

Odpowiadając na pytanie o świętość chrześcijan, św. Paweł odpowiada stwierdzając, że: „My wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, abyśmy razem z Nim wkroczyli w nowe życie; żyjemy dla Boga w Chrystusie Jezusie, poddani łasce” (por. Rz 6, 1-14). Stało się tak, ponieważ „W Nim bowiem wybrał nas Bóg przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4). Jesteśmy„świętymi w Chrystusie”, nigdy poza Nim!

Świętość, to zarazem dar i powołanie. Święty Paweł, twierdzi z niezwykłą siłą przekonania (parresia), że zostaliśmy „Uświęceni w Chrystusie Jezusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana” (1 Kor 1, 2). To „dzieło uświęcenia” dokonało się z tej prostej przyczyny, że „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo (chrzest), aby osobiście stawić przed sobą  Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5, 25-27). Oto Kościół, piękna Oblubienica Chrystusa, którą Pan przygotował dla siebie, odziewając ją w szaty zbawienia i świętości (por. Ap 21, 1-27): Kościół święty w Chrystusie! Święty Kościół grzesznych ludzi, który stał się mieszkaniem Boga z ludźmi, oświecony chwałą Boga. Nie możemy zapominać, że „uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” (Hbr 10, 10): to jest fakt dokonany i to jest darem Boga!

Myśląc o swej osobistej świętości, musimy również pamiętać, że jest to wspólnotowe i powszechne powołanie do świętości! Nie dotyczy więc tylko wyizolowanych jednostek (osób), których doskonałość moralna została potwierdzona poprzez beatyfikację lub kanonizację: dotyczy całego Kościoła Chrystusowego, jako wspólnoty świętych. Jesteśmy bowiem „Uświęceni w Chrystusie Jezusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana” (1 Kor 1, 2) – każdy osobiście, ale wespół ze wszystkimi. Św. Paweł przypomina chrześcijanom w Koryncie: wy, „Zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego” (1 Kor 6, 11).

Dla Apostoła słowo „chrześcijanin” jest synonimem „święty”, o czym świadczy jego zwyczaj pozdrawiania chrześcijan: „do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie” (Flp 1, 1); „do  świętych i wiernych w Chrystusie braci w Kolosach” (Kol 1, 2), ponieważ chrześcijanie to „wybrańcy Boży, święci i umiłowani” (Kol 3, 12), to „bracia święci, uczestnicy powołania niebieskiego” (Hbr 3, 1).

III. Powołani do świętości

Jesteśmy „już uświęceni w Chrystusie”, ale także „powołani do świętości”: to jest nasza powinność! Jako ci, którzy „w Duchu zostali uświęceni” (1 P 1, 2), my także, właśnie jako chrześcijanie, uczniowie Jezusa, odbijamy w sobie „jasność Pańską”, jasność samego Chrystusa, „za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3, 18). Dlatego papież Franciszek pisze: „Poprzez tę adhortację chciałbym przede wszystkim przypomnieć o powołaniu do świętości, które Pan kieruje do każdego z nas, o tym wezwaniu, które kieruje też do ciebie: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 11, 44; 1 P 1, 16)[12].

Powtórzmy jaki był ów ogarniający nas odwieczny zamiar Boga: „W Chrystusie wybrał nas Bóg przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4), „aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości” (Hbr 12, 10) – „w Chrystusie”! Papież Franciszek twierdzi, że „Planem Ojca jest Chrystus, a my w Nim. Ostatecznie, to Chrystusa Bóg miłuje w nas, ponieważ „świętość chrześcijańska to nic innego, jak życie pełnią miłości”. Dlatego „miarą świętości jest to, jak wiele jest w naszym życiu z Chrystusa, oraz na ile, mocą Ducha Świętego, kształtujemy nasze życie na podobieństwo Jego życia”[13]. Dlatego „W swej istocie świętość, to przeżywanie w zjednoczeniu z Nim tajemnic swojego życia. Może ona jednak oznaczać również odtwarzanie w swoim życiu różnych aspektów ziemskiego życia Jezusa: Jego życia ukrytego, życia wspólnotowego, Jego bliskości względem ostatnich, Jego ubóstwa oraz innych przejawów Jego dawania siebie ze względu na miłość”[14].

Chrystus Pan chce, abyśmy byli świętymi i oczekuje, że nie zadowolimy się życiem przeciętnym, rozwodnionym, pustym. On nas powołuje do świętości – podobnie jak Bóg powołał Abrahama – i proponuje nam nowe życie, mówiąc: „Żyj ze Mną w zażyłości i bądź bez skazy” (Rdz 17, 1), czyli bądź nieskazitelny, całkowicie oddany Panu, niepodzielony wewnętrznie. Pozostaje nam jedynie wypełniać nasze powołanie do świętości, aż do dnia powrotu Pana Jezusa, zgodnie ze słowami Apokalipsy: „A sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty[15]  niechaj się jeszcze uświęci” (Ap 22, 11). Dlatego, św. Piotr wzywa chrześcijan: „W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 P 1, 15-16).

Chrześcijanie powinni postępować „według świętości, która z Boga jest, a nie według mądrości ciała” (2 Kor 1, 12; por. 1 Kor 6, 9nn; Ef 4, 30-5, 1; Tt 3, 4-7; Rz 6, 19), „Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymać ciało własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności” (1 Tes 4, 3-4). Bardzo wymowne jest w tym względzie nauczanie Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, jest święty i zarazem potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie. Wszyscy członkowie Kościoła, łącznie z pełniącymi w nim urzędy, muszą uznawać się za grzeszników. We wszystkich kąkol grzechu jest jeszcze zmieszany z dobrym ziarnem ewangelicznym aż do końca wieków. Kościół gromadzi więc grzeszników objętych już zbawieniem Chrystusa, zawsze jednak znajdujących się w drodze do uświęcenia[16].

Chrześcijanie, to „święci grzesznicy”, którzy są w świecie świadkami miłosierdzia Bożego, w drodze do „Miasta świętego, Jeruzalem niebieskiego”. Raz już nabyta w darze, świętość Boża walczy nadal z grzechem w człowieku. Dlatego święci powinni się jeszcze uświęcać, by być gotowymi na chwalebne przyjście Pana (por. 1 Tes 3, 13; Ap 22, 11). A gdy Chrystus powróci, wtedy ukaże się nowa Jerozolima, „Święte Miasto” (Ap 21, 2) i dopiero wtedy zostanie usunięte wszystko, co nieczyste i nieświęte (Ap 21 – 22; por. Za 14, 20 n), gdyż „Bóg jest miłością” (1 J 4, 8).

Papież Franciszek, odwołując się do nauczania Jezusa Chrystusa (Ewangelia), ukazuje na nowo drogę uświęcania się chrześcijanina (drogę świętości): jest nią życie według błogosławieństw! „Może istnieć wiele teorii na temat świętości, ale nic nie jest bardziej pouczające, niż powrót do słów Jezusa… Jezus wyjaśnił co to znaczy być świętymi, kiedy zostawił nam błogosławieństwa (por. Mt 5, 3-12; Łk 6, 20-23). Są one jakby dowodem tożsamości chrześcijanina. „Jak można stać się dobrym chrześcijaninem?” – odpowiedź jest prosta: trzeba, aby każdy na swój sposób czynił to, co mówi Jezus głosząc błogosławieństwa.

W nich naszkicowane jest oblicze Mistrza, do którego ukazywania w życiu codziennym  jesteśmy powołani”[17]. Dlatego, „Bycie ubogim w sercu, to właśnie jest świętość. Reagować z pokorną łagodnością – na tym polega świętość. Umiejętność płakania z innymi, to jest świętość. Głodne i spragnione poszukiwanie sprawiedliwości jest świętością. Miłosierne postrzeganie i działanie jest świętością. Zachowywanie serca w czystości od wszystkiego, co plami miłość, jest świętością. Rozsiewanie pokoju wokół nas jest świętością. Akceptowanie codziennie drogi Ewangelii, pomimo że przynosi nam ona problemy, to jest świętość[18].

Słowo „święty”, oznacza więc chrześcijanina, czyli człowieka, który przynależy do Chrystusa Jezusa jako Pana, żyje związany z Jezusem relacją wiary i miłości, tak intensywną, że zmienia ona jego życie do tego stopnia, że czyni je „święte”, czyli „inne” w stosunku do życia ludzi, których należy określić jako bałwochwalców: ponieważ w miejsce Boga wstawiają i ubóstwiają pieniądz, władzę, sukces, przyjemność… Chrześcijanie, uczniowie Chrystusa, stają się „inni”, czyli odróżniają się od pozostałych ludzi (wierzących inaczej i niewierzących), ukazując tę widzialną różnicę w sposobie swego życia, i tym sposobem uczestniczą w świętości Boga i sami stają się świętymi… Tak właśnie „chrześcijańska świętość”, staje się świadectwem tego, że nasze życie należy do Boga. Uświęcenie chrześcijańskie polega bowiem na tym, aby ukazywać codziennie, że Bóg panuje nad całym naszym życiem oraz aby ofiarować Mu w wolności i z miłości to, co do niego należy: nasze życie. A to oznacza, że należy zwyczajnie i realnie odpowiedzieć na wolę Boga, na mocy której „uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” (Hbr 10, 10).

Świętość chrześcijańska wyraża się więc jako nasza osobista relacja z Jezusem Chrystusem, „Świętym Bożym” (J 6, 69): to właśnie wchodząc w komunię z Nim, uczestniczymy w Jego świętości i stajemy się święci, ponieważ świętość Boga stała się konkretną osobą, Jezusem z Nazaretu, człowiekiem, ciałem kruchym i śmiertelnym (sarx: J 1, 14)! Jeśli więc przyjmiemy całkowicie i z wszelkimi konsekwencjami „wydarzenie Boga, który stał się człowiekiem”, czyli „wydarzenie człowieka, Jezusa, który pouczył nas o Bogu” (exeghesato: J 1, 18) i wyciągniemy dogłębnie wnioski jakie z tego faktu płyną dla naszego życia, wtedy otrzymamy właściwy punkt odniesienia, „kryterium łaski i Prawdy, która uświęca” (por. J 1, 14; 17, 17.19) i będziemy zdolni oceniać wszystko na podstawie życia Jezusa: nasze wyobrażenia o Bogu; nasze ideały doskonałości duchowej i sposoby jej realizacji; nasze życie codzienne i naszą świętość…

1. Świętość i piękno życia chrześcijańskiego

Papież Franciszek łączy świętość z pięknem chrześcijańskiego życia i podkreśla, że „świętość jest najpiękniejszym obliczem Kościoła”[19]. Takie ujęcie prowadzi nas do stwierdzenia, że inną nazwą świętości jest piękno (por. 1 P 1, 13-25). W chrześcijańskim ujęciu świętość pojmuje się również jako piękno[20].

Świętość jako piękno jawi się przede wszystkim jako wydarzenie komunii: to przedsięwzięcie nie indywidualistyczne, nie owoc heroicznego wysiłku jednostki, lecz życie „z” innymi![21] Świętość jest pięknem, które występuje przeciwko brzydocie zamknięcia się w sobie: to sprzeciw wobec egocentryzmu, egoizmu, miłości własnej (gr. philautia). Chrześcijanie wezwani do świętości mają więc żyć pięknem: chodzi o piękno, jakie należy zaprowadzić w relacjach, aby uczynić z Kościoła wspólnotę, w której naprawdę żyje się braterskimi relacjami, inspirowanymi bezinteresownością, miłosierdziem i przebaczeniem. W której nikt nie mówi drugiemu: „Nie jesteś mi potrzebny” (por. 1 Kor 12, 21), gdyż każdy cios zadany komunii zniekształca również piękno Kościoła, mistycznego Ciała Chrystusa. Oto świętość i piękno jako dar i odpowiedzialność chrześcijanina.

2. Powołanie do świętości w ujęciu papieża Franciszka[22]

Spróbujmy teraz ująć nasze dotychczasowe rozważania w świetle nauczania papieża Franciszka, który postawił sobie za cel „przedstawienie po raz kolejny powołania do świętości, próbując ująć je w aktualnym kontekście, z jego zagrożeniami, wyzwaniami i możliwościami”[23].

Przede wszystkim, świeci to są różni świadkowie, którzy wytrwale naśladowali Chrystusa w swoim życiu: „wśród nich może być nasza własna matka, babcia lub inne bliskie osoby (por. 2 Tm 1, 5). Może ich życie nie zawsze było doskonałe, ale, nawet pośród niedoskonałości i upadków, szli naprzód i podobali się Panu[24]. Powołanie do świętości ma wymiar wspólnotowy, dlatego mówiąc o świętych, „Nie myślimy tylko o tych, którzy są już beatyfikowani lub kanonizowani. Duch Święty rozlewa świętość wszędzie w świętym i wiernym ludzie Bożym, gdyż „podobało się […] Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wyłączeniem wszelkich wzajemnych powiązań, lecz ustanowić ich jako lud, który uznałby Go w prawdzie i Jemu święcie służył”[25]. Papież ma upodobanie, aby „dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym: w rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by zarobić na chleb, w osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często „świętość z sąsiedztwa”, świętość osób, które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga, albo, by użyć innego wyrażenia, są „klasą średnią świętości”[26].

Świętość jest wspólnym dziedzictwem chrześcijaństwa i należy pamiętać, że „także poza Kościołem katolickim, w bardzo różnych środowiskach, Duch wzbudza „znaki swojej obecności, które pomagają samym uczniom Chrystusa”. Ponadto św. Jan Paweł II przypomniał nam, że „świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów”[27].

Każdy posiada własną drogę do świętości, drogę wyznaczoną i przetartą już przez Chrystusa Pana, którą można przejść także pośród niedoskonałości i upadków, ponieważ jest to zawsze droga oświecona i uczyniona możliwą do przejścia łaską Pana. Świętymi stajemy się „każdy na swojej drodze. Nie można się więc zniechęcać, podziwiając wzory świętości, które wydają się nieosiągalne. Istnieją świadectwa przydatne, by nas pobudzić i motywować, ale nie dzięki temu, że próbujemy je kopiować, gdyż to mogłoby nas jeszcze oddalić od wyjątkowej i specyficznej drogi, jaką przygotował dla nas Pan. Liczy się to, aby każdy wierny rozpoznał swoją drogę i wydobył z siebie to, co ma najlepszego, to, co najbardziej osobistego Bóg w nim umieścił (por. 1 Kor 12, 7), a nie marnował sił, usiłując naśladować coś, co nie było dla niego pomyślane. Wszyscy jesteśmy powołani, aby być świadkami, ale istnieje wiele egzystencjalnych form świadectwa”[28].

Zrozumienie tej prawdy, bardzo dobrze wyraża świadectwo młodego Angelo Roncalli –późniejszy papież Jan XXIII – gdy mając 22 lata, pisał: «Ponieważ doświadczyłem tego osobiście, dlatego jestem przekonany o jednej rzeczy: że fałszywym jest pojęcie świętości które odnosiłem do siebie i w oparciu o nie się formowałem. W moich poszczególnych uczynkach, najdrobniejszych przewinieniach i wadach natychmiast sobie uświadamianych, przywoływałem w pamięci obraz jakiegoś świętego, którego postanawiałem naśladować w najdrobniejszych szczegółach, jak malarz, który kopiuje dokładnie i w detalach obraz Rafaela (…) Działo się jednak tak, że nigdy nie osiągałem tego, co sobie wyobrażałem, że mogę uczynić i wpadałem w niepokój (…) Ja nie jestem świętym Ludwikiem, dlatego nie muszę się uświęcać tak, jak on to uczynił, ale tak, jak na to pozwala moje istnienie – różne od jego – mój charakter, moje uwarunkowania» (Dziennik duszy, 16 stycznia 1903).

Ponieważ Bóg ma dla każdego człowieka swój odwieczny i niepowtarzalny plan, należy mu oddać się całkowicie i pamiętać o Słowie, które kieruje do każdego „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” (Jr 1, 5). Dlatego, „Aby być świętymi, nie trzeba być biskupami, kapłanami, zakonnikami ani zakonnicami. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych”[29].

Aby świętość była możliwa i wzrastała przez te codzienne „małe gesty”, potrzebna jest nam moc Ducha Świętego, ponieważ jest ona owocem Ducha Świętego w życiu każdego ochrzczonego (por. Ga 5, 22-23). „Tak więc, pod wpływem Bożej łaski, na wiele sposobów budujemy tę postać świętości, jakiej chciał dla nas Bóg, lecz nie czynimy tego jako istoty samowystarczalne, ale „jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej” (1 P 4, 10)[30].

Jak należy patrzeć na wzory świętych? „Aby rozpoznać, jak brzmi to słowo, które Pan pragnie wypowiedzieć poprzez danego świętego, nie należy rozwodzić się nad szczegółami, ponieważ również w nich mogą występować błędy i upadki. Nie wszystko, co święty mówi, jest w pełni wierne Ewangelii, nie wszystko, co czyni, jest autentyczne i doskonałe. Tym, co należy podziwiać, jest całe jego życie, cała jego droga uświęcenia, ta jego postać, która odzwierciedla coś z Jezusa Chrystusa i która odsłania się, kiedy udaje się pojąć znaczenie jego osoby jako całości”[31]. Życie chrześcijańskie jest misją i dlatego należy prosić Boga o łaskę rozeznania, aby wyraźnie dostrzec prawdę o sobie samym, „abyś umiał rozpoznać, jakie jest to słowo, to orędzie Jezusa, które Bóg chce powiedzieć światu poprzez twoje życie”[32]: „Wyzwaniem jest życie darem z siebie w taki sposób, aby wysiłki miały znaczenie ewangeliczne i coraz bardziej utożsamiały nas z Jezusem Chrystusem”[33]. Świętość ma swe źródło w Bogu, świętość prowadzi do Boga. Potrzebujemy ducha świętości, aby bez lęku zrozumieć i przyjąć to powszechne „powołanie do świętości”: „Nie bój się świętości. Nie odbierze ci ona sił, życia ani radości. Wręcz przeciwnie, staniesz się tym, co zamyślał Ojciec, kiedy ciebie stworzył i będziesz wierny twojej istocie. Zależność od Niego uwalnia nas od zniewoleń i prowadzi nas do uznania naszej godności”[34]; „Nie bój się pozwolić, aby cię prowadził Duch Święty.  Świętość nie czyni cię mniej ludzkim, ponieważ jest spotkaniem Twojej słabości z siłą łaski”[35].

Konkluzja

Droga świętości to „świętość dzień po dniu”: „Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje”[36]. Oczywiście, świętość nie jest hałaśliwa: święci nie robią wokół siebie medialnego szumu, nie są oklaskiwani, nie organizują konferencji prasowych, nie czynią auto-promocji, a jednak ich dobroć i dobro, które uczynili lub czynią, roztacza coraz szersze kręgi i sięga od jednego krańca ziemi do drugiego. Świętość nie jest zarezerwowana jedynie dla wyjątkowych i uprzywilejowanych osób, ale jest łaską, która Bóg wylewa na niezliczoną liczbę osób. Bóg pragnie obdarzyć świętością wszystkich ludzi i całe stworzenie!

Trzeba dzisiaj również przypomnieć, że nikt się nie rodzi świętym: świętym człowiek się staje w swoim długim lub krótkim życiu, dzięki łasce Bożej i współpracy z Bogiem. I życie świętych to poświadcza. Iluż z nich kroczyło najpierw drogami grzechu, a następnie całkowicie zmienili swe życie (dzieło łaski Boga). Kim byli przed nawróceniem ci, przed których imionami stawiamy dzisiaj przymiotnik „święty”? Św. Paweł – wcześniej pierwszy wśród grzeszników, zabójca, prześladowca Kościoła; św. Piotr: wcześniej „jestem człowiek grzeszny”; św. Maria Magdalena: wcześniej cudzołożnica; św. Augustyn – wcześniej lekkoduch, trwoniący życie na hulankach i swawolach; św. Franciszek, nazywany biedaczyną z Asyżu: wcześniej bogaty rycerz i syn zamożnego kupca; św. Antoni, pustelnik i ojciec mnichów: wcześniej ziemianin uciekający przed podatkami. Przykłady moglibyśmy mnożyć.

„Wolą Boga jest wasze uświęcenie” (1 Tes 4, 3), te słowa św. Pawła, wymagają od nas chrześcijan, abyśmy umiejscowili świętość w naszej codzienności (codziennym życiu), w zwyczajnych wydarzeniach naszej codzienności, we wspólnej nam wszystkim kondycji życia ludzkiego (człowieczeństwa). Byłoby poważnym błędem myślenie o świętości (o uświęceniu), czyli konkretnym ukierunkowaniu swego codziennego życia ku realizacji wezwania do świętości, jako o stanie życia, który obejmuje wymiar nadzwyczajny, nadludzki, nadprzyrodzony (cudowny świat cudów): jakby świętość była synonimem tego, co spektakularne, cudowne i fenomenalne. Byłoby błędem również to, gdybyśmy świętość postrzegali, rozumieli i uznawali jako wyjątkową możliwość, która dotyczy jedynie niektórych (jednostek) i jest poza naszym zasięgiem (możliwościami): wtedy, w konsekwencji ocenialibyśmy nasze zwykle codzienne życie chrześcijańskie jako banalne, pospolite i nic nie znaczące, tylko dlatego, że nie dostrzegamy w nim nic nadprzyrodzonego, nadzwyczajnego!

Święty to ten, kto się nim staje dzień po dniu, czasem tak, że nikt wokół nie zdaje sobie z tego sprawy, a czasem także z uznaniem ze strony innych ludzi. Święty to człowiek, który w swoim człowieczeństwie jawi się innym jako upodobniony do Jezusa Chrystusa (por. Flp 2, 5) i swoim życiem objawia (opowiada) innym Boga (por. J 1, 18). Z tego, co powiedzieliśmy dotychczas, wynika, że „stawać się świętym”, oznacza również „stawać się prawdziwym człowiekiem”, żyjącym pełnią życia: podobnie jak Jezus, był prawdziwym człowiekiem, w pełni człowiekiem. Z drugiej strony, wyrażenie „bądźcie świętymi”, oznacza również „bądźcie święci po ludzku”: „Świętość nie czyni cię mniej ludzkim, ponieważ jest spotkaniem Twojej słabości z siłą łaski”[37]. Jeśli bowiem świętym jest ten, którego życie jest upodobnione do życia Jezusa; jeśli świętym jest ten, w którym jaśnieje obraz Boży, wyryty w sercu  każdego człowieka – to, „stawanie się świętymi” jest równoznaczne ze „stawaniem się prawdziwymi ludźmi”, w całkowitym posłuszeństwie i zgodnie z planem Boga.

Albowiem święty to „alter Chrystus”, który w swoim ciele i w całym swoim kruchym i najzwyczajniej ludzkim życiu, wierzy bardziej w uświęcenie dokonane przez Boga, niż we własne zdolności i doskonałości: święty, zamiast ulegać beznadziei z powodu oczywistej obecności własnych słabości, ufa bardziej w miłosierdzie Boże i w ten sposób odbija w sobie coś z życia Jezusa Chrystusa! Świętość bowiem osiąga się, pozwalając się uświęcić przez Chrystusa, „aby się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością i uświęceniem, i odkupieniem, aby w Panu się chlubił ten, kto się chlubi” (1 Kor 1, 29-30). „Również Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam, że dar łaski „przerasta zdolności rozumu i siły ludzkiej woli oraz każdego stworzenia”, i że „w znaczeniu ściśle prawnym nie istnieje ze strony człowieka zasługa względem Boga. Nierówność między Nim a nami jest niezmierna”. Jego przyjaźń przerasta nas nieskończenie, nie może być kupiona przez nas poprzez nasze uczynki i może być jedynie darem Jego inicjatywy miłości. Zachęca to nas, abyśmy żyli z radosną wdzięcznością za ten dar, na który nigdy nie zasłużymy, ponieważ „Skoro ktoś łaskę już posiada – nie może łaska już posiadana być przedmiotem zasługi”. Święci unikają pokładania ufności w swoich czynach: „Pod wieczór życia stanę przed Tobą z pustymi rękoma, bo nie proszę Cię, Panie, byś liczył moje uczynki. Wszelka sprawiedliwość nasza jest skażona w Twych oczach”[38].

Człowieczeństwo (życie codzienne) jest miejscem świętości: nasze życie jest wezwane do świętości, nasze ciało jest wezwane aby było świątynią Świętego (1 Kor 3, 16; 6, 19): od momentu chrztu, całe nasze życie jest wezwane, aby było święte i całe nasze istnienie musi nosić znak przynależności do Pana. „Nie wszystko, co święty mówi, jest w pełni wierne Ewangelii, nie wszystko, co czyni, jest autentyczne i doskonałe. Tym, co należy podziwiać, jest całe jego życie, cała jego droga uświęcenia, ta jego postać, która odzwierciedla coś z Jezusa Chrystusa i która odsłania się, kiedy udaje się pojąć znaczenie jego osoby jako całości” – stwierdza papież Franciszek[39]. Często mówimy na nasze usprawiedliwienie: „Nie jestem święty”, „wiesz dobrze, że nie jestem święty”… Tymczasem prawda jest inna: „w Chrystusie jesteś święty, tylko nie żyjesz świętością, która jest darem od Boga i twoim powołaniem”! Jesteśmy bowiem „już uświęceni i nadal uświęcani”: uświęceni przez drogocenną krew Chrystusa raz na zawsze, uświęceni w Chrystusie poprzez chrzest i nadal uświęcani na drodze Błogosławieństw, uświęcani w modlitwie i liturgii, uświęcani poprzez Słowo i miłosierdzie Boże w sakramentach, uświęcani poprzez zwykłe i małe gesty w naszym codziennym życiu…

Z całkowitą pewnością, możemy stwierdzić, że rozważane przez nas Słowo Boże, „Ewangelia świętości”, oraz Adhortacja Gaudete et Exsultate o powołaniu do świętości w świecie współczesnym”, stanowią antidotum przeciwko błędnemu rozumieniu świętości, które jest oderwane od życia i często wręcz bałwochwalcze: ono łatwo wkrada się do naszych serc, ponieważ „człowiek z łatwością staje się religijnym, ale z trudnością prawdziwie wierzącym”. „Oby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał nam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. Niech da nam światłe oczy serca, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych” (por. Ef 1, 17-18).

Ks. Marian Królikowski

Artykuł opublikowany w: „RADOŚĆ ŚWIĘTOŚCI – chrześcijańskie świadectwo w świecie współczesnym. Materiały z Konferencji „Koinonia św.  Pawła” w Kielcach, 6 października 2018”.

 

[1] Na podstawie: Franciszek, Adhortacja apostolska o powołaniu do świętości w świecie współczesnym „Gaudete et Exultate”, Kraków 2018, [dalej skrót: GE].
[2] GE 175.
[3] Szczegółowo na ten temat zob.: Xavier Leon-Dufour, Słownik Teologii Biblijnej, Pallottinum, Poznań 1990, s. 972-977.
[4] Tamże, s. 972: „Liturgia ogłasza Boga trzykrotnie Świętym; ona też nazywa Chrystusa „jedynym Świętym” i składa cześć świętym. Mówimy o świętych Ewangeliach, o świętym tygodniu i wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Świętość jest więc rzeczywistością złożoną, dotykającą samej tajemnicy Boga, lecz także kultu i moralności. Świętość obejmuje pojęcia sakralności i czystości, ale i przewyższa je równocześnie. Zdaje się być zarezerwowana dla Boga niedostępnego, lecz ustawicznie jest przypisywana stworzeniom”.
[5] Por. Mszał rzymski, 1. Modlitwa Eucharystyczna o Tajemnicy Pojednania.
[6] Tamże, II Modlitwa Eucharystyczna.
[7] „Semicki termin qodes, „rzecz święta”, „świętość”, wywodzący się od rdzenia, który znaczy „ciąć”, „oddzielać”, sugeruje myśl o oddzieleniu od tego, co nosi miano profanum. Rzeczy święte – to te, których się nie dotyka lub do których nie wolno się zbliżać inaczej, jak tylko przy zachowaniu warunków czystości rytualnej. Rzeczy święte, odznaczające się specjalnym dynamizmem, tajemniczością i majestatem świadczącym o nadprzyrodzoności, wywołują mieszane uczucia przerażenia i fascynacji, co pozwala człowiekowi uświadomić sobie jego małość w obliczu objawienia się sacrum jako mysterium tremendum et fascinosum”, w: Xavier Leon–Dufour, Słownik Teologii Biblijnej, Pallottinum, Poznań 1990, s. 972.
[8] Więcej na ten temat, zob.: Ks. M. Królikowski, „Ojcze nasz…”, Wydawnictwo JEDNOŚĆ, Kielce 2011, s. 68-80.
[9] GE 82.
[10] GE 81.
[11] Jezus, poczęty z Ducha Świętego, będzie Świętym i „zostanie nazwany Synem Bożym” (Łk 1, 35; Mt 1, 18). Podczas chrztu udzielonego Mu przez Jana Chrzciciela, Jezus „Umiłowany Syn” otrzymuje namaszczenie Duchem Świętym (Dz 10, 38; Łk 3, 22).
[12] GE 10.
[13] GE 21.
[14] GE 20.
[15] Przypomnijmy, że słowo „święty” w Nowym Testamencie oznacza po prostu chrześcijan (użyte 50 razy w liczbie mnogiej). Początkowo używano go tylko w odniesieniu do członków Wspólnoty jerozolimskiej, a zwłaszcza do grupy złożonej z około 120 osób, która przeżyła zesłanie Ducha Świętego (por. Dz 9, 13; l Kor 16, 1; Ef 3, 5). Z czasem objęto nim także braci z Judei (por. Dz 9, 31-41), a potem wszystkich wiernych (por. Rz 16, 2; 2 Kor 1, 1; 13, 12). Przez Ducha Świętego bowiem chrześcijanie uczestniczą w świętości samego Boga. Dlatego tworzą prawdziwy „święty naród” i „królewskie kapłaństwo”, i są „świętym przybytkiem” (por. 1 P 2, 9; Ef 2, 21): stąd też powinnością chrześcijan jest „rozumna służba Boża”, powinni oni oddawać Bogu prawdziwą cześć, ofiarując swoje życie razem z Chrystusem w „świętej ofierze” (por. Rz 12, 1; 15, 16; Flp 2, 17).
[16] KKK 827.
[17] GE 63.
[18] Por. GE 67-94.
[19] GE 9.
[20] Nowy Testament łączy te dwa wezwania do chrześcijan: „stawać się świętymi w postępowaniu” jest nie czym innym, jak „postępowaniem pięknym” (gr. kalos: por. 1 P 1, 15-16; 2, 12).
[21] To communio sanctorum, obcowanie świętych, którzy uczestniczą w Bożym życiu communicantes in Unum, obcując z Tym, który jest jedynym źródłem świętości (por. Hbr 2,11).
[22] Z uwagi na opracowania przygotowane przez innych prelegentów naszej Konferencji, ograniczymy się tu jedynie do wybranych aspektów świętości z I rozdziału Adhortacji Apostolskiej Ojca Świętego Franciszka „Gaudete et Exsultate”.
[23] GE 2.
[24] GE 3.
[25] GE 7.
[26] GE 7.
[27] GE 9.
[28] GE 11.
[29] GE 14.
[30] GE 18.
[31] GE 22.
[32] GE 24.
[33] GE 28.
[34] GE 32.
[35] GE 34.
[36] GE 14.
[37] GE 34.
[38] GE 54.
[39] GE 22.

 

 

Skip to content