Życzliwość to przyjazne usposobienie wobec drugiego człowieka. To cecha, z którą chcielibyśmy mieć do czynienia, gdy przychodzi nam spotykać się z kimś po raz pierwszy. To postawa, która wpisuje się w katalog dobrego wychowania. Generalnie w cywilizowanym świecie standardy savoir vivre są oczywiste i życzliwość należy do tego katalogu. Hasłem tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan jest sparafrazowany werset z Dziejów Apostolskich: „Życzliwymi bądźmy” (por. Dz 28,2). Dokładnie brzmi on: „Tubylcy okazywali nam niespotykaną życzliwość (gr. filanthropian); rozpalili ognisko i zgromadzili nas wszystkich przy nim, bo zaczął padać deszcz i zrobiło się zimno”. To opis tego, co się działo na wyspie Malta, do której dopłynęli pasażerowie po rozbiciu się okrętu płynącego do Rzymu. Na statku obecny był m. in. św. Paweł, jako więzień oraz jego współbrat – Łukasz. Wyruszyli w rejs jesienią 60 roku naszej ery. Jako rozbitkowie przeżyli na wyspie 3 miesiące. Dzieje Apostolskie niczym dziennik podróży dokładnie relacjonują przebieg rejsu z 276 osobami na pokładzie.

Warto przywołać jeszcze jeden wers, gdzie użyte jest słowo życzliwość w Dziejach Apostolskich: „Następnego dnia przypłynęliśmy do Sydonu, a Juliusz, który odnosił się życzliwie (gr. filanthropos) do Pawła, pozwolił mu pójść do przyjaciół i zaopatrzyć się na drogę” (Dz 27,3). Paweł doświadczał ludzkiej życzliwości wiodąc żywot więźnia, zanim wyruszył w podróż do Rzymu. Tylko w tych dwóch przywołanych przypadkach autor Dziejów Apostolskich używa w różnych formach słowa filanthropia, którego rdzeń stanowi: filos (kochany, przyjemny, ulubieniec, przyjaciel). Znamienne jest to, że zostało ono zastosowane tutaj tylko w relacji człowieka do cudzoziemca, do kogoś obcego. Paweł jak i Łukasz doświadczyli przyjacielskich uczuć i uczynności w trudnym położeniu, w trudnej dla nich sytuacji, właśnie ze strony ludzi, od których wcale nie trzeba było się tego spodziewać.

W Liście do Tytusa św. Paweł użył podobnych sformułowań:  „Niech pouczają młode kobiety, jak mają kochać mężów (filandrous), dzieci…” (Tt 2,4). Ta wskazówka dotyczy żon. Paweł zabiegał o to, by wspólnoty chrześcijańskie cechowały się obyczajnym życiem, pełnym miłości bliźniego, które winno być świadectwem dla pogan. W następnym rozdziale tegoż listu znajdujemy kerygmatyczne stwierdzenia: „Gdy zaś ukazała się dobroć (oryg. hrestotes: łagodność) i miłość (oryg. filanthropia: uprzejmość, miłość ludzi) Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego” (Tt 3,4-7). To jest właśnie chrześcijańska argumentacja dla życia w łagodności, w spełnianiu dobrych uczynków.

Sam Bóg w Jezusie Chrystusie jest pełen miłości i życzliwości dla ludzi. On taki nam się objawia, takiego Boga możemy odkrywać w naszym życiu i w życiu wspólnoty Kościoła. Oczywiście potrzeba wiary, aby życzliwe działanie Boga chcieć dostrzegać. Jezus Chrystus odmienia oblicze rzeczywistości, gdyż ona do Niego należy (por. Kol 2,17). Nasze dobre uczynki, nasza „filantropia” znajduje swoje źródło właśnie w Nim. On pierwszy obdarzył nas „filantropią” dlatego my możemy czerpać z tego źródła i przekazywać tę miłość, kochając bliźnich. Nie należy rozumieć tego jako proste naśladowanie Jezusa, lecz jako siłę i łaskę, jaką mamy w Nim, czyli łaskę chrztu świętego.

W tym momencie, w kontekście tygodnia ekumenicznego, warto przypomnieć o wzajemnym uznaniu chrztu świętego przez różne wspólnoty wyznaniowe. Dokument z Limy (1982 r.) podpisało większość Kościołów chrześcijańskich „uznających wzajemnie swój chrzest jako jeden chrzest zanurzający w Chrystusa jako Pana, lub, w przypadku chrztu dzieci, wyznanie to złożone przez Kościół później zostanie potwierdzone wiarą i osobistym zaangażowaniem. Wzajemne uznanie chrztu uważa się za doniosły znak i środek wyrażania jedności chrzcielnej udzielonej w Chrystusie. Gdziekolwiek jest to możliwe, Kościoły powinny jasno wyrazić to wzajemne uznanie” (nr 15). W tygodniu modlitw o widzialną jedność chrześcijan tym bardziej istnieje wiele możliwości, aby przypominać o wzajemnym uznaniu chrztu.

Współcześnie słowo: filantropia nabrało znaczenia przede wszystkim jako dobroczynność, bezinteresowna pomoc potrzebującym. Takie działania zawierają pewną akcyjność, czy też incydentalność. Biblijne znaczenie filantropii dotyczy postawy, relacji wobec drugiego człowieka. Takie rozumienie jest oczywiście podstawą do tego, by ową życzliwość wyrażać w wymiernych, konkretnych formach pomocy, czy wsparcia człowieka w potrzebie.

Wracając do hasła: „życzliwymi bądźmy”, nasuwa się wniosek: wobec cudzoziemców, rozbitków, uchodźców, czy potrzebujących w jakikolwiek inny sposób, chrześcijanin nie może odmówić ludzkiej życzliwości. Ten imperatyw jest niezależny od poglądów politycznych, społecznych uwarunkowań, czy też skłonności ksenofobicznych. Myślę, że nie chodzi też o to, byśmy różnice, niesprawiedliwości, czy negatywne zjawiska fałszywie przemilczali w imię chrześcijańskiej poprawności. Trzeba wydarzenia nazywać po imieniu i właściwie definiować. Jednak to nie zmienia faktu, że Jezus okazał swą życzliwą miłość – filantropię ludziom o złej reputacji i takim, którzy na to nie zasługiwali. Dzięki łasce chrztu mamy siłę żyć podobnie. Wiele przykładów można znaleźć na potwierdzenie tego, że życzliwe nastawienie do człowieka otwiera najbardziej zatwardziałe serca. Najważniejsza jest jednak motywacja – chcemy okazywać sobie życzliwość nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego że… taki jest Jezus Chrystus wobec nas.

s. Kinga