„Słowo greckie ,,epiphania” można przetłumaczyć przez „objawienie”. W dniu dzisiejszym Odkupiciel oświecił wszystkich ludzi i ustanowił uroczystość dla wszystkich. Obchodzimy więc dzisiaj święto Tego, którego narodziny obchodziliśmy przed niewielu dniami. Pan nasz, Jezus Chrystus, przed trzynastu dniami narodzony, dzisiaj, jak podaje tradycja, został uczczony przez Mędrców. Że tak było, potwierdza prawda Ewangelii, którego zaś dnia to się stało, o tym wszędzie głosi powaga tej przesławnej uroczystości. Wydawało się rzeczą słuszną, i to nawet bardzo słuszną, aby narody wdzięcznie wspominały dzień zbawienia pierwszych pogan i poświęciły ten dzień Chrystusowi Panu na uroczyste dziękczynienie. Mędrcy bowiem pierwsi spośród pogan poznali Chrystusa Pana i choć nie poruszeni jeszcze Jego mową, szli za gwiazdą wskazującą im drogę i zastępującą Słowo-Niemowlę. Pierwsi spośród Żydów przyszli do wiary w Chrystusa pasterze i otrzymali objawienie; w tym samym dniu, w którym On się narodził, przyszli z okolicy i zobaczyli Go. Tym ogłosili aniołowie, tamtym gwiazda. Tym powiedziano: „Chwała na wysokościach Bogu” (Łk 2, 14), tamtym objawiono, że „Niebiosa opowiadają chwałę Boga” (Ps 18, 2). Jedni i drudzy, podobnie jak dwie ściany biegnące z przeciwnych kierunków, zdążają do Kamienia Węgielnego, aby nastąpił pokój jednoczący dwa oddzielone od siebie ludy (Ef 2, 11—22).

Zarówno tamci chwalili Boga, skoro ujrzeli Chrystusa, jak też ci, zobaczywszy Chrystusa, oddali Mu pokłon. U pierwszych było więcej wdzięczności, u drugich — pokory. Może pasterze jako mniej winni bardziej cieszyli się z wybawienia, a Mędrcy obciążeni wielu grzechami z większą pokorą szukali przebaczenia. To jest owa pokora, o której mówi Pismo święte, że było jej więcej u pogan niż u Żydów. Z pogan bowiem pochodził ów Centurion, który skoro przyjął Pana otwartym sercem, powiedział, że nie jest godny, aby Pan wszedł do jego domu. Nie chciał, aby On patrzył na niemoc sługi, ale aby rozkazał mu powrócić do zdrowia (Mt 8, 5—10). Posiadał w głębi serca Tego, którego ze czcią starał się oddalić od domu swego. W końcu Pan rzekł: „Nie znalazłem tak wielkiej wiary w Izraelu”. Także niewiasta kananejska wywodziła się z pogan. Gdy usłyszała od Pana o psach, którym nie daje się chleba spożywanego przez synów, wówczas poprosiła o okruszyny ze stołu, którymi karmią się szczenięta. Zasłużyła sobie na to, by nie należeć do szczeniąt, bo nie zaprzeczyła temu, czym była. Sama usłyszała od Pana: „O niewiasto, wielka jest wiara twoja” (Mt 15, 21—28). Pokora zrodziła w niej wielką wiarę, bo sama uczyniła się małą.

Przychodzą więc pasterze z okolicy, by zobaczyć. Mędrcy przybywają z daleka, aby oddać hołd. Oto pokora, dzięki której oliwka została zaszczepiona na drzewie oliwnym i mogła rodzić oliwki wbrew naturze… Obchodźmy więc także z wielką czcią ten dzień Pana Jezusa, którego ojcowie nasi uczcili leżącego w żłobie; my zaś uczcijmy Chrystusa mieszkającego w niebie. To, co czcili Mędrcy jako przyszłość, my czcijmy jako teraźniejszość. Oddawali hołd Dziecięciu przy piersi Matki, teraz czczą Go narody siedzącego po prawicy Boga Ojca”.

św. Augustyn

„Aczkolwiek (Zbawiciel) wybrał naród żydowski, a z tego narodu jedną rodzinę, by wziąć z niej naturę właściwą całej ludzkości, nie chciał jednak pozostawić narodzin swoich ukrytymi w szczupłych ścianach matczynego domu. Wolą Jego było dać się poznać niebawem wszystkim, bo dla wszystkich raczył zstąpić na ziemię. Trzem tedy Mędrcom ze Wschodu ukazała się gwiazda o niezwykłym blasku. Jasnością swoją i pięknem odbijając od innych ciał niebieskich, musiała zwrócić na siebie wzrok patrzących i nasunąć niezwłocznie domysł, że to niezwykłe zjawisko nie może być bezcelowe. Sam tedy Sprawca znaku pozwala go zrozumieć patrzącym; to, co pozwolił zrozumieć, rozkazuje szukać; w końcu zaś, jako uwieńczenie poszukiwania pozwala znaleźć Siebie. Wędrują tedy trzej mężowie pod przewodnictwem niebieskiego światła, nie spuszczając z oka gwiazdy, która wskazuje im drogę, a jasny blask łaski Bożej wiedzie ich do poznania Prawdy. Po ludzku rzecz biorąc, sądzili oni, że w królewskim, mieście należy poszukiwać narodzin Króla oznajmionego takim znakiem. Ale Ten, co przyjął na siebie postać sługi i przyszedł nie sądzić, ale być sądzonym (J 12, 47), wybrał Betlejem na miejsce narodzin, a Jerozolimę na mękę…

Osiągają tedy magowie swój cel upragniony. Za przewodnictwem tejże gwiazdy w dalszą ruszywszy drogę, znajdują Dziecię, Pana naszego Jezusa Chrystusa. Adorują Słowo w ciele, Mądrość w dziecinie, Moc w słabości, Pana chwały w prawdziwie ludzkiej naturze. Aby zaś cud wiary i poznania okazać na zewnątrz, zaświadczają darami to, co w sercu uznają za prawdę: Bogu — kadzidło, człowiekowi — mirrę, Królowi — złoto składają w ofierze, głębokim wejrzeniem ducha czcząc boską i ludzką naturę w jednej Osobie”.

św. Leon Wielki


Źródło: Karmię Was tym, czym sam żyję, Kraków 1982, Znak, s. 83-95.